niedziela, 1 lutego 2015

Psio - kocio - królicze relacje :D

Każdy człowiek potocznie nazywany psiarzem wie jak przebiegają relacje jego czworonoga z innymi :D Zna psie przyjaźnie, psie spięcia lub nieporozumienia, psie zabawy, gonitwy czy bójki. A co się dzieje kiedy  w domu mamy też innych lokatorów typu słodki kotek, uroczy króliczek, ćwierkający wróbelek, a może nawet miniaturową kózkę (kiedyś na pewno u mnie zagości :D Miniaturowe świnki, na które teraz jest szał jakoś do mnie nie przemawiają, ale kózka to jest to!)

Oprócz wszystkim tutaj znanej Abi w moich progach w 2012r. roku zawitała też czarna kotka, o jakże skomplikowanym imieniu Czarna ( tak wiem nie popisałam się ;) oraz w 2011r. króliczka Stefa.  Przy okazji przebywały u nas jeszcze dwa uratowane wróbelki, które po odchowaniu trafiły na wolność :D Obawy jakieś tam były, bo nie wiem czy można jeszcze gorzej dobrać zwierzęta :D Z opowiadań ekspertów wynikałoby, że niewinny króliczek zostanie zjedzony przez kota, a potem kota zje pies. Ale uspokajam! Wszyscy żyją i póki co nie zanosi się na rodzinne zabójstwo ;)


                                                      Pies i kot zabójca

Czarna (jezdyś jakie to imię jest straszne. Trzeba pomyśleć nad zmianą danych :D) to prawdziwa diablica zarówno z wygląda – czysta smoła z kilkoma białymi włoskami na klacie – jak i z charakteru. Ona nie da sobie pogrywać. Jeśli chce położy się na środku łóżka i nie ma że boli, ty masz spać na z boku, ona jest tu księżniczką. Jeśli chce pokaże brzuszek do głaskania, ale spróbuj tylko przesadzić! Od razu do gry wejdą pazurki i twoja ręka będzie przypominać istne pobojowisko. Z łaski swojej pozwoli się wziąć na ręce, jednak po upływie 20 sekund napotkasz jej zabójczy wzrok i już wiesz że to nie przelewki ;) Trzeba odłożyć królewnę na ziemie. Oprócz tego jest mordercą z krwi i kości, dlatego codziennie przed drzwiami mamy nowe ofiary jej zbrodni... Do tych wspaniałych cech dochodzi również wieeelkie łakomstwo ze strony owej damy :D Dziewczyna potrafi co 15 minut wygłaszać swoją symfonie tak, że uszy i głowa pękają, dopóki nie dostanie ukochanej karmy i przy okazji nie przybierze dotykowych kg… Tak wiem, przypomina mały worek treningowy… ale nawet nie wiecie jaka jest szczęśliwa kiedy widzi rękę sięgającą do worka z żarełkiem!


Abi nie ma łatwo z tą kocicą ;) Mimo tego do spięć nie dochodzi. Dziewczyny miski mają koło siebie i żadnego problemu do tej poru nie było, co mnie bardzo cieszy. Nie ma też spin przy wspólnym spaniu na łóżeczku pańci. Oczywiście obie księżniczki mają swoje posłanka, ale co tam na łóżku najlepiej się wysypia! A już w ogóle najlepiej jak się wraca mokrym, oo tak! Wtedy to już jest cacy stuk - stuk :D

Jednak zazwyczaj zwierzaki nie zwracają na siebie uwagi. Każda ma swoje życie i swoje do zrobienia. Jak którejś coś nie pasuje to schodzą sobie z drogi. Czasami śpią słodko koło siebie, czasami kicia liżę Abi po pyszczku, a czasami zasadzi jej bokserski cios w nos tudzież Abi zazdrosna przychodzi i próbuje na siebie zwrócić uwagę, depcząc wszystko dookoła ( tak… w tym również kota ). Różnie to bywa, ale na pewno dziewczyny się lubią. Zawsze towarzyszą sobie na ogródku, czasami coś zmaglują (np. zniszczą grządkę ;) Jednak i tak najbardziej urzeka mnie to kiedy kicia idzie z nami na wieczorny spacer i zachowuje się jak pięknie wyszkolony psiak, podążający za panią nawet mimo szczekających burków z płotem :D


                                                          Pies i królik monster

Stefania ma już prawie 3 lata, wiec z Abi znają się praktycznie od samego początku ;) Przyjechał do nas mały, słodki króliczek. Pan zapewniał, że wyrośnie z niej zwykły krótkowłosy zwierzaczek taki jak te, które hasały wesoło w sklepie… Nie warto było tego słuchać, bo z upływem czasu ze Stefą zaczęło dziać się coś dziwnego. Futro rosło i rosło, tak że królik, królika już nie przypominał. Może jakąś wielką kule albo poduszkę ;) W ruch poszły nożyczki, Stefcia jakoś doszła do siebie, niestety po miesiącu znowu stała się kulą futra. Nie mam pojęcia co to za rasa królika (może ktoś bardziej obeznany nam pomoże?), ale na pewno przyciąga uwagę każdego kto zawita w naszych progach :D Wszyscy pytają się: ,,Co to jest?! Co wy macie w tej klatce? To jest królik, woow? Też chce takiego!” Uwierzcie mi nie, nie chcielibyście… Obcinanie, czesanie i ogarnianie tego stwora daje w kość, no chyba, że ktoś jest króliczym zapaleńcem :D

Tutaj mała Stefcia i to co z niej wyrosło, ale już po wkroczeniu nożyczek :D Oszczędzę Wam zdjęć przed ostrym cięciem
Ogólnie Stefa nie wychodzi za obszar swojej i klatki i wybiegu, więc czasami zapominam, że posiadamy takie zwierzątko ;) Jest spokojna: większość czasu leży, gryzie gałązki, wywraca miskę z jedzeniem… albo nasłuchuje co się dzieje. W cieplejsze dni hasa po podwórku na szeleczkach i smyczy :D Nawet nie chcecie wiedzieć min sąsiadów gdy wyszłam z nią kiedyś przed ogródek haha Dla własnego spokoju wolę już tego nie robić :D Do szczególnie milusińskich nie należy, czułości to nie jej bajka. Woli obczajać swój teren (czyt. klateczkę ;) Aaa  i to co powala totalnie wszystkich, Stefa umie grać w karty :D To znaczy wybiera sobie pojedyncze sztuki z talii, którą daje jej przed nosek i nimi rzuca ;) Tak to całkowity zakres wytężenia jej króliczego móżdżku.

Jeśli chodzi o to jak godzą wspólne bytowanie, to Abi i Stefa baaaardzo się lubią. Czasami sunia leży w jej wybiegu i śpi, króliczka biega po niej, skacze. Zdarza się też, że Abi wyjada jej ziarenka z miski…, a w cieplejsze dni chodzą razem po ogródku. Pamiętam, że na początku Abi się jej bała – woow co to za stwór - ale od razu zdecydowała – o tak, lubię ją!


Tak jak widzicie mimo całkowitych przeciwieństw, da się połączyć mieszankę wybuchową :D Co więcej wyszło z niej coś naprawdę pozytywnego! Nawet kicia toleruję Stefę, czasami przychodzi i patrzy się na nią. Do bliższych kontaktów nie dopuszczamy, każdy wie z jakich powodów ;) Warto nie utożsamiać psa z kocim mordercą, a kota z zabójcą gryzoni i łamać stereotypy (które niestety królują do dzisiaj).

A u Was jak wyglądają zwierzęce relacje?


Kot zabójca...

8 komentarzy:

  1. Mój pierwszy kot był też taki czarny jak Twoja Czarna, a nazywał się równie wymownie: Morus ;-). Był też niezłym agentem, potrafił skoczyć z góry na plecy schodzącego po schodach na dół domownika.
    Wtedy psa jeszcze u nas nie było. Potem była suńka Dżina, koty i całe stado królików takich hodowlanych i to była psio-króliczo-kocia przyjaźń. U nas też były takie kudłate króliki, które powstały w jakiś zmutowany genetycznie sposób ze związku króliczego brata i siostry. Wyglądały jak jakieś angory, futro zbijało się w dredy, które trzeba było wcinać. Może Twój króliczek również jest z takiego połączenia genów i dlatego ma takie a nie inne futro.
    Obecnie przyjaźń psio-kocia istnieje tylko w jednym przypadku. Moja suńka koty toleruje ponieważ jak była mała to wychowywała ją kociczka. Teraz z ragdollem w najlepsze się ze sobą bawią, choć początki znajomości do najłatwiejszych nie należały: ona chciała się z nim zapoznać, a on się bał i uciekał. Natomiast haszczak najchętniej by pożarł wszystkie koty jakie spotka na swojej drodze, więc z moim kociakiem widują się co najwyżej przez szybę okna, albo przez płot z zachowaniem bezpiecznej odległości.
    A tak dla przełamania stereotypów, tutaj jest filmik jak ragdolle się bawią ze szczurkiem:
    https://www.facebook.com/login/roadblock.php?target_url=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Fvideo.php%3Fv%3D771877062905128%26set%3Dvb.100002485252275%26type%3D2%26theater

    Albo tutaj zdjęcia z hodowli, z której pochodzi mój kot:
    https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/v/t1.0-9/941528_697201813657855_1602183736_n.jpg?oh=9a9447c7bd4026e9d0683542283d22c5&oe=554FD60D&__gda__=1432183801_e749516edba14fd1df78e21b1cb61000
    Kociaki ustawione w kolejce po psiego buziaka ;-)
    http://www.afeline.com/images/igallery/resized/701-800/Layla_IMG_0798-711-800-600-80.jpg

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie, że u Was wszystko jest takie uporządkowane i każdy zna swoje miejsce! Ja nie mam żadnych zwierzaków oprócz Daisy. Abi słodko wygląda, jak śpi z Czarną :).

    Pozdrawiamy E&D
    http://daisyunia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki królik śliczny ! ;)
    Inne pupile też przepiękne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele osób ma wręcz zakodowane w głowie iż kot i pies nie mogą żyć pod jednym dachem, bo według ich to coś nie wyobrażalnego i zawzięcie twierdzą że te dwa gatunki zwierząt to najwięksi wrogowie. Według mnie to tylko i wyłącznie kwestia wychowania i przyzwyczajenia do siebie zwierzaków. W moim domu od zawsze koty, gryzonie, psy i inne gatunki zwierząt żyją w zgodzie. :)

    Pozdrawiamy
    Ola i Baddy!

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas to jedna za drugą ręczą.Kiedyś Ivię ścinałam pazurki to Szasta przyszła w obronie. Albo myje któreś z nich, to dopiero jest próba odciągnięcia mnie i próba ratowania xD
    Lepsze życie w zgodzie niż mało co zwierzaki się nie pozabijają ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo osób myśli, że pies i kot pod 1 dachem to bomba zegarowa. Ja mam 2 na 2, dwa koty, dwa psy i może za sobą nie przepadają, ale jest spokój :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mając kota, psa i papugę też wiem co to znaczy mini zoo. Papuga nikomu nie orzeszkadza, jest grzeczna. Kot ogląga klatkę jak telewizor, pies gdy wypuszczę papagaja jest ostrożny. Kot i pies dogadują się super. Pies chce się bawić a kot- anioł nic mu nidgy nie zrobi. Kot jest bardzo delikatny i czasami lekko da znać psu ,że tego nie wolno przez odepchanie jego nosa łapą. Czasami koło siebie śpią ,ale ogólnie się mijają :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne macie te zwierzaczki :) Super, że Abi dogaduje się i ze Stefanią i z Czarną. Ja mam tylko Lunę i żadnego innego stworka. Lusia na pewno byłaby zazdrosna, bo to ona jest królewną w tym domu, albo co gorsza by się tego zwierzaka bała.
    Pozdrawiamy
    Ala i Luna

    OdpowiedzUsuń