Strony

piątek, 6 listopada 2015

Nasz dziennik treningowy


Nie wiem jak Wy, ale ja mam dużą potrzebę planowania wszystkiego, żeby upchnąć w ciągu dnia jak najwięcej rzeczy i wykorzystać czas w 100%. Niestety szufladki w moim móżdżku są już totalnie przepełnione i zwyczajnie pewne rzeczy umykają mej uwadze, toteż z pomocą nadchodzą notesy, dzienniki czy karteczki samoprzylepne ;) I kiedy doszło do tego, że zaczynałam mylić co Abi już potrafi, a czego nie i zapominać starszych nauczonych sztuczek (niepowtarzanych przez kilka miesięcy...) tą samą technikę postanowiłam wykorzystać w psich sprawach. I wiecie co? To był strzał w 10!

Nasz początkowy dziennik był starym zeszytem (wytarganym ze stosu ,,oczekujących’’ na swoją kolej w szufladzie) z zapiskami naszych postępów i rzeczy do zrobienia. Z biegiem czasu zamiast notować tylko w nim, na szybko sięgałam po zwykłą kartkę, bazgrałam plan treningu, a potem wrzucałam do zeszytu - zapewne domyślacie się…  zaczął wyglądać jak mały kataklizm ;)
Notowanie w takim bałaganie wcale nie należało do rzeczy przyjemnych, dlatego w lipcu tego roku zakupiłam dzienniczki z prawdziwego zdarzenia, podobające mi się wizualnie, od początku prowadzone w moim mniemaniu schludnie i uwierzcie - praca w powyższym zespole to jak niebo, a ziemia w porównaniu do poprzedniego kompana ;)

Dzienniczek planów i rzeczy do zrobienia 
Podzieliłam go zgodnie z kolorami na cztery części:

- żółtą poświęciłam luźnym zapiskom na przykład zakupom, konkursom czy teraźniejszej diecie (Abi nie jest zachwycona ^^). Przyznaję się, że używam jej najrzadziej, ale za najbardziej lubię– wiecie zakupy i te sprawy… aż miło na sercu kiedy rozbudowuje się swoją wishlistę :D


- kolor różowy to oczywiście temat sztuczek i wszystkiego co z nimi związane – stworzyłam dział z nauczonym sztuczkami, żeby czasem żadna nie popadła w niepamięć, listę tricków na przyszłość (tzw. rzeczy ,,do nauczenia’’) i dodatkowo cele do osiągnięcia w danym miesiącu, daty późniejszych treningów realizujących plan i końcowe sprawozdanie z postępów – pełen full wypas!
A jeśli najdzie mnie ochota zapisuje także ciekawe sposoby nauki danych sztuczek podpatrzonych z Internetów albo rodzących się w mojej własnej łepetynce :)


- niebieskość należy do tematu obedience i podobnie jak przy sztuczkach mamy listę rzeczy nauczonych oraz tych do zrobienia w przyszłości, cele na dany miesiąc plus daty treningów i końcowe podsumowanie naszej pracy.
Jednak moja ulubiona część to zapiski! Obedience to taki sport, gdzie uczymy się całe życie i istnieją tryliardy sposobów na doskonalenie ćwiczeń lub kreatywne treningi, dlatego zapisanie i uporządkowanie tego wszystkiego jest rzeczą niezbędną. Do tej pory gdy zobaczę coś nowego w treningach innych biegnę po dzienniczek i dopisuję do konkretnego działu – to się nazywa obsesja :)


- kolor zielony przeznaczony jest dla tych wszystkich dziedzin, w których orłami nie jesteśmy, ale lubimy od czasu do czasu próbować w nich swoim sił :) Zaliczamy tutaj między innymi agility, frisbee, rowerowanie czy sprawy fitness. Notuję dość sporadycznie, a jeśli już to głównie nowe sekwencje torków czy uwagi odnoście rzutów i kombinacji we frisbee, zagadnienia odnośnie rozgrzewki i przygotowania psa do wysiłku albo zwykłe notatki co trzeba jeszcze poprawić  i nad czym się skupić :)



Zeszyt codzienny 

Czyli do krótkich notatek z codziennych spacerów czy sesji klikerowych albo dłuższych sprawozdań z treningów. Niestety brak czasu daje się we znaki i widzę, że ta forma zapisek nie utrzymuje się (przynajmniej u nas) przez dłuższy okres czasu, dlatego notuję od czasu do czasu, zazwyczaj po większych treningach albo nowym milowym postępie. Miło jest potem wrócić do starszych notatek i zobaczyć jak rzeczy, wykonywane przez psa z uśmiechem na pysku przedtem wydawały się być barierą nie do przejścia ;)


Kartki z rozpisanymi treningami 
Jak już wielokrotnie wspominałam każdy trening planuje, żeby wiedzieć co robić po kolei i nie miotać się między ćwiczeniami. Tutaj bardzo przydają się notatki z działu obedience w ,,dzienniczku planów’’, z których czerpie nowe pomysły i urozmaicenia treningów (nudą wiać nie może!). Zazwyczaj po nabazgraniu tego co potrzeba karteczka ląduje na korkową tablicę, czeka na porę ładowania pakunków do torby i kusi mnie, żeby zrobić to już teraz, właśnie w tej chwili ;)


Filmowy dziennik elektroniczny 
Oo i zawiało nowoczesnością! Podkreślam, że jestem fanką wszystkiego co stare i technice mówię zdecydowane ,,nie’’, ale przyznaję, że filmy to najlepszy sposób, żeby zobaczyć swoją pracę z psem oczami innej osoby, no i co za tym idzie rażące błędy.
PS: Oprócz tego, że uwielbiam sklejać filmy to równie mocno lubię odpalać stare egzemplarze i analizować co zmieniło się w naszych relacjach. Polecam wszystkim zakupić aparat, statyw i zacząć kompletować swój elektroniczny dzienniczek wspomnień ;)


Uff… to by było na tyle - wszystkie sposoby na zebranie i poukładanie swoich dotychczasowych poczynań przedstawione :) 


Jestem bardzo, ale o bardzo ciekawa jakie są Wasze tajniki dobrej organizacji, a nóż podpatrzę coś ciekawego - zapraszam do dyskusji! :D 

38 komentarzy:

  1. Jakiś czas temu pisałam o identycznym dzienniku, fajnie że u Was też się sprawdza :).

    Pozdrawiamy E&D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnimi czasami coraz więcej osób przekonuje się do dzienniczków na psie sprawy, co bardzo mnie cieszy, bo sprawdzają się idealnie :)

      Usuń
  2. Świetny pomysł, ja też staram się systematycznie prowadzić nasz dzienniczek i to wiele pomaga :). Ja tylko mam problem z tym czy pisać o każdym treningu bo codziennie coś ćwiczymy, chyba zrobię tak w osobnym kalendarzu od nowego roku :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam z tym problem :P Tak jak wspominałam zeszyt jest przeznaczony do codziennych zapisków, ale znalezienie czasu wieczorem kiedy marzę już tylko o łóżku i ciepłej kołderce graniczy z cudem ;) Dlatego robię w nim recenzję tylko z dłuższym treningów i sesji klikerowych, bo wypisywanie i analizowanie wszystkich duperelek, które nieplanowanie ćwiczymy na spacerach byłoby zbytnio czasochłonne :)

      Usuń
  3. My też kiedyś miałyśmy taki dzienniczek. Dodawał nam sporo motywacji :) Uwielbiam planować, więc dzienniczek typowy treningowy byłby świetnym pomysłem :D Jak na razie jednak mam wszystko zakodowane w głowie i zeszyciki marnuję na rysunki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, właśnie o motywacji zapomniałam wspomnieć! Niby zwykłe, zapisane kartki papieru, a dają olbrzymiego kopa do pracy. Założę się, że kiedy przeczytam je za kilka lat będę śmiać się ze swoich rozważań i problemów, które już dawno zostały wypracowane :)

      Usuń
  4. Nieźle macie to rozplanowane wszystko! Wszystko co najważniejsze zapisuję w kalendarzu. Pozdrawiamy pusia-i-ja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię gdy wszystko jest poukładane, w przeciwnym razie mam mętlik w głowie ;)

      Usuń
  5. Ja niedawno kupiłam zeszyt, ale nie miałam jak na razie porządnie go ogarnąć. Czasem po prostu brakuje mi samozapracia, żeby coś prowadzić regularnie - blog jest wyjątkiem. Mam nadzieję, że w ten weekend w końcu to zrobię, bo daje to mnóstwo motywacji! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czasami mam gorszy okres i nie notuje tak zawzięcie, ale potem łapię się na tym, że zaczynamy stać w miejscu, co mnie strasznie irytuje i samoistnie powracam do notatek :)

      Usuń
  6. Super pomysł! <3 Nie cierpię, gdy podczas ćwiczeń nie za bardzo pamiętam, co ostatnim razem ćwiczyliśmy a chciałabym do tego wrócić i przypomnieć sobie. Twój dziennik jest mega, świetnie prowadzony, zorganizowany, i uroczy! ;3 Planowałam założyć coś w tym stylu, ale jakoś nie mogłam się zebrać. A skoro tyle osób pisze, że to dobry pomysł, jutro chyba idę na poszukiwania tego idealnego ^^
    Bardzo pozytywny post, zmotywowałaś mnie, po prostu.. dziękuje! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo :D
      Ja też zawsze się irytowałam gdy zawodziła mnie pamięć i zaczynałam jakąś sztuczkę, potem o niej zapominałam i znowu dokańczałam... no szału można dostać ;)

      Usuń
  7. Może i nie mam dzienniczka treningowego, tylko zwykły zeszyt opisujący codzienność, w zupełności zastępuje mi blog czy inną formę ,,pamiętnika", niekoniecznie muszę tam dobierać w słowa, tylko piszę o nawet krótkim spacerze :D Zaznaczam ważne informacje, a także moje przemyślenia, kiedyś nawet robiłam jakieś ilustracje, lecz po jednym, nieudanym patyczaku zrezygnowałam :) Z pewnością plan zapisany w punktach jest dobrą motywacją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszym codziennym dzienniczku często opisuję spacer w jednym zdaniu, które zwiera wszystko to co wydaje mi się najistotniejsze :) Za to bardziej skupiam się nad treningami i tam ponosi mnie już fala weny :D Haha oj tam, patyczaki też mogą być - chyba sama zacznę coś rysować, bo zawsze potem milej przeglądać kolorowe strony z zabawnymi obrazkami :D

      Usuń
  8. Zmotywowałaś mnie do zrobienia porządków z moimi notesikami. Uwielbiam mieć wszystko na papierze, ładnie, elegancko zrobione, ale przez brak czasu zaniedbałam je teraz dość mocno. Muszę zainwestować w taki fajny zeszycik żeby to sobie zorganizować na nowo. Potrzebuję odmiany, świeżości :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się, że ja też ostatnimi czasy zaniedbałam nasze notatki i bazgram coś na szybko. Staram się jedynie zrobić porządną rozpiskę na dany miesiąc :) Niby parę punktów, a przyłapuję się na tym, że motywują mnie dużo bardziej niż codzienne relacjonowanie postępów ;)

      Usuń
  9. Świetny pomysł, czas zacząć prowadzić taki zeszyt treningowy! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, ja też czasem się gubię w tym co umiemy, co umiemy słabo a czego nie umiemy, więc z pewnością skorzystam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest najgorsze - próbujesz sobie przypomnieć co robiliście, dajmy na to tydzień temu i w głowie masz tylko czarną pustkę :P

      Usuń
  11. Nasz dziennik nie wygląda zbyt schludnie, więc muszę powyrywać kartki i zacząć od nowa - lepiej, schludniej i na temat. U Was jest to spełnienie marzeń :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz poprzedni też wyglądem nie powalał :P Teraz notuję mi się i przegląda dzienniczek dużo, duuużo przyjemniej :)

      Usuń
  12. Sama prowadze taki dziennik ale u nas panuje wieczny nieporządek. Musze zrobić cos dokladniejszego. Uwielbiam wasze obitki a zauważylam ze jakis czas temu usunelas filmik "zabawa zwana obi" czy jakos tak, kurcze byl swietny i motywujący!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no tak :D Stworzyłam go tylko na konkurs i jest sklejką treningów z poprzedniego filmiku, który jest już na kanale i z tych, które chce zamieścić w następnej aktualizacji obi, więc w celu nie powtarzani tego co już było czy będzie powędrował do prywatnych ;) Ale skoro motywował to udostępniam link dla wtajemniczonych https://www.youtube.com/watch?v=UZpxQm2bzrQ :P

      Usuń
  13. Niestety ja planować nic nie mogę. :( szczeniak jednak wie swoje co chce mu się robić, szybko się nudzi i "głupoty" jeszcze w głowie- chociaż na 4 miesięcznego akiciaka zna 7(!) sztuczek. A podobno tej rasy niczego nie da się nauczyć :P :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dochodzą mnie słuchy, że są wyjątkowo oporne na nauczanie, ale jak to mówią - jeśli chcesz znajdziesz sposób, jeśli nie chcesz znajdziesz powód :P Gratki dla Was!

      Usuń
  14. Bardzo fajnie jesteś zorganizowana, wszystko na swoim miejscu i wiadomo o co chodzi, ja nie umiem planować ale może kiedyś spróbuje z takim dziennikiem treningowym :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie jako człowiek należę raczej do grupy tych bujających w obłokach, ale dzienniczek tak mnie cieszy, że aż prosi się o zapisanie w nim czegoś nowego :D

      Usuń
  15. Super zrobiony notes, wszystko posegregowane i zapisane na swoim miejscu, chyba też taki założę, przydałby sie bo moja pamięć często zawodzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja również i to aż za często :P Polecamy bardzo, szczególnie nałogowym zapominaczom :D

      Usuń
  16. Ja na początku roku planowałam sobie założyć dziennik treningowy, ale oczywiście do tej pory to odkładam. Jednak dość! Dzięki twojemu wpisowi założę go jak najszybciej :D Super masz to poukładane i to w dodatku kolorami. Mega zorganizowanie. Teraz trzeba wziąć się za siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem kompletnie niezorganizowanym człowiekiem i takie dzienniczki tylko doprowadzają mnie do szaleństwa. Wielokrotnie zaczynałam, ale wciąż po kilku dniach o nich zapominałam, a nasze treningi też są mocno nieregularne i nigdy nie trzymam się planów, więc myślę, że zupełnie by mi to nie pomogło. :P Sama się dziwię, że już tyle osiągnęłam w pracy z psicą mimo tego, że nie układam planów treningów. Bardzo podoba mi się za to, kiedy ktoś inny robi takie cuda i jestem pełna podziwu, że im się to udaje, dlatego gratuluję i powodzenia dalej. :D

    OdpowiedzUsuń
  18. My tak samo jak LucyBC,nawet jak coś już sobie zaplanuję nie zawsze się tego trzymam,walczę z tym,ale jakoś opornie mi to idzie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale Ty jesteś uporządkowana! Pełen szacun, mnie nie chce się tak skrupulatnie prowadzić naszego dzienniczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. My też mamy taki zwykły domowy zeszyt, tóry nie może się równać z Twoim dziennikiem :) Teraz chcę kupić jakiś ładniejszy kołozeszyt i lepiej go prowadzić. Teraz w moim zeszycie jest wszystko po kolei a wole mieć to lepiej uporzątkowane. Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Prowadziłam taki dzienniczek :D Ale jakoś po miesiącu brak organizacji. Taki dziennik prowadzę do bloga bo dosłownie brak tematu na napisanie czego kolwiek :D No ale zawsze jakiś plus, chyba zacznę prowadzić taki dzienniczek od 1 stycznia :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetna sprawa z tym dzienniczkiem, sama zaczynam coś podobnego prowadzić, żeby w pewien sposób usystematyzować sobie te wszystkie treningi :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Super sprawa z takim dziennkiem, ale nie wiem czy miałabym czas i ochotę tak dokładnie go prowadzić, bo jestem strasznym leniem ;) U nas jest totalny brak organizacji i naprawdę rzadko coś planujemy :) W naszym życiu rządzi nieład i spontaniczność ;)
    Pozdrawiamy
    Ala i Luna

    OdpowiedzUsuń