poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Góry Stołowe, Czechy i dużo, duużo skał :)

Tak właśnie wyglądały nasze tegoroczne wakacje - wyjazd nad ukochane morze tym razem nie wchodził w grę (problemy z transportem dały się we znaki) i bardzo ubolewałam, bo jednak wakacje w górach to nie to samo co chillout na plaży :) Ale i tak było całkiem sympatycznie... no może oprócz czterdziestostopniowych upałów królujących dzień w dzień ;)


Szczeliniec 
To był nasz pierwszy cel :D Chociaż Góry Stołowe pokrótce zobaczyłam już na licealnej wyciecze, ale miło było wrócić tam znowu i obejrzeć wszystko na spokojnie :) Dotarłam nawet do domku, w którym wtedy nocowaliśmy - wspomnienia wróciły, zdecydowanie!
Sama trasa była straszna - 665 kamiennych schodów w górę, trafiło się też kilkanaście metalowych krat (pazurki obeszły się bez szwanku) co dla mnie i psa równało się z zerową przyjemnością. Sam szczyt również nie wzbudził ochów i achów, a widoki w Górach Stołowych nie zapierają dechu w piersiach (to nie to samo co Bieszczady). Z racji tego, że byliśmy tam już o 6 rano – przez olbrzymie upały, dlatego wstawałyśmy o świcie – wszystko pozamykano na cztery spusty i o wypiciu herbaty czy kawy nie było mowy toteż szybko obejrzałyśmy co było do obejrzenia i zaczęłyśmy schodzić – przypominam, znowu 665 schodów do pokonania :P
Trasa dla psa jest ciężka – pełno stromych stopni, kratek, kamieni, dlatego nie polecam wybierać się tam ze starszymi osobnikami albo z problemami ruchu. Według mnie jest wiele ciekawszych miejsc do zobaczenia :)


Jezioro obok ulicy Łąkowej 
Gdyby ktoś trafił na upały równe naszym, gdzie trzeba wstawać o 5 rano by przejść się po górach, a resztę dnia spędzić nad wodą to polecam! Mało kto o nim wie :)


Błędne skały
Szczerze nie wiem o co tyle zachwytów.
Aby było trochę chłodniej wyjechałyśmy o 5 rano, a gdy dotarłyśmy na miejsce okazało się, że droga dojazdowa czynna jest dopiero od 8(?!) - góry czynne od danej godziny, suuper. Pozostało nam ponad godzinne wdrapywanie się na szczyt - dla nas ekstra, bo kompletnie nie rozumiem po co wybierać się w góry, gdzie wyjeżdżamy na nie samochodem ;)
Szlak był ciężki (masa ostrych kamieni, spadów itd.), a sama trasa w Błędnych skałach wcale nie lżejsza. Abi dzielnie się przeciskała i maszerowała tak szybko, że nie mogłam za nią nadążyć, ale trzeba się było naskakać po skałach, kładkach i nie wpaść przy tym do bagienka :P
Sama atrakcja fajna, ale dla mnie za bardzo skomercjalizowana – wszędzie te schody, brudne kosze i pełno os, a gdy schodziliśmy tłumy ludzi się nie kończyły. Przestrzegam, żeby z psem wybrać się wcześnie rano, potem będziecie użerać się z dziećmi lepiącymi się rączkami i dorosłymi cmokającymi 10 razy na sekundę ;)


Skalniak
Zaraz po Błędnych Skałach wybrałyśmy się na tzw. Skalniak i było przepięknie! Pełno wrzosów, strumyków, widoki, las, ścieżki – jak w bajce, serio. Wreszcie można było odetchnąć od tej komerchy w dwóch poprzednich miejscach i cieszyć się prawdziwą przyrodą :) Zdecydowanie polecamy dzikie szlaki :D


Park Zdrojowy 
Gościłyśmy tam prawie codziennie wieczorami i mimo, że na głównym deptaku przemierza masa ludzi to terenów do bezludnych spacerów nie brakuje :) Abi pociskając w różowych szeleczkach była zaczepiana przez 80% spacerowiczów i napotkałyśmy bardzo dużo ciekawych osób, zawłaszcza goldeniarzy :D



Restauracja Fanaberia
Pizza pierwsza klasa! Do tego można usiąść z psem i wszyscy są do zwierzaków pozytywnie nastawieni :)


Skały Puchacza
To ostatni punk naszego wypadu w Góry Stołowe i również było magicznie :) Piękne tereny, bardzo dużo ,,dziki’’ punktów widokowych, cisza i spokój :) Zdecydowanie warte obejrzenia :D


Czeskie Jezioro Nachod 
Oprócz pobliskiego jeziorka przed falą upałów ratowałyśmy się także w Czechach :) Nad Nachodem zagościłyśmy od strony bardziej dzikiej jak i tej zagospodarowanej i szczerze nie wiem gdzie podobało mi się bardziej ;)
Dzika byłaby idealna gdyby nie ostre rośliny, które skutecznie obcierały mi nogi :P Na stronie zaludnionej było ich zdecydowanie mniej, ale to nie to samo co siedzenie sobie samotnie w akompaniamencie czeskich rybaków :D
Strona dzika:

I ,,zaludniona'':


Lewin Kłodzki:
Nie polecam! Nudy na pudy i jeszcze zakaz wchodzenia z psami... porażka tego wyjazdu, jednym słowem jesteśmy na NIE ;)

I tak to właśnie spędziłyśmy tydzień uciekając gdzie się da przed słońcem, wstając skoro świt, jeżdżąc po górach, wcinając lody i leniuchując ile się da :) Szceliniec i Błędne Skały przez tą komercjalizacje to dla mnie kompletne buble. Za to nie lada wrażenie zrobiły dzikie szlaki (było przeprzepięknie) jak i Czeskie jezioro :) Jak to w parku Narodowym psa trzymamy na smyczy – w duecie z szelkami, koniecznie! – i uwierzcie mi, że gdybyście zobaczyli kilku metrowe szczeliny co parę kroków i wizję uwięzionego tam psa nigdy byście go nie spuścili, gwarantuje. Kolejne miejsce odhaczone z naszej listy planów, ciekawe co wymyślimy za rok :D 

Lecimy odsypiać - do piątkowej notki, trzymajcie się! :)
            Abi księżniczka na łożu hotelowym :P

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Suplement AniFlexi Fit

Na pewno zauważyliście, że coraz głośniej o tym suplemencie i powoli Internet zapełnia się recenzjami :) Ja także postanowiłam spróbować owego cudeńka (za sprawką notki u Niuchacza, przyznaje się bez bicia). Stosujemy regularnie już około 2 miesięcy, ale czy warto? Oto jest pytanie!

Suplementy na stawy to coś co interesuje mnie od zawsze (jestem totalnie na tym punkcie przewrażliwiona) i zawsze wyszukuje czegoś co spełnia moje oczekiwania, a przy tym będzie smakowało Abi :) O tym cudeńku dowiedziałam się za sprawą przytoczonego powyżej postu u Niuchacza i strasznie mnie zainteresował - ze względu na skład, działanie, cenę i ogólny pozytywny odbiór. Ja zakupiłam go na stronie GAME DOG, ale znalazłam go także w TOYS Dream Dog - a przy okazji możemy dorzucić jakąś super zabaweczkę :D


Co ma nam dawać?
Przede wszystkim wspomaga prawidłowe funkcjonowanie stawów, odżywia i regeneruje chrząstki stawowe, wspomaga leczenie urazów kości, stawów, więzadeł czy ścięgien. Do tego przyspiesza rekonwalescencję po zabiegach ortopedycznych, chroni stawy, ścięgna i więzadła prze urazami oraz wzmacnia mięśnie, przyśpiesza spalanie tkani tłuszczowej, podnosi poziom energii i zwiększa wytrzymałość oraz wspomaga regenerację organizmu :) Dla mnie produkt idealny!

Skład
A dla ciekawskich i spragnionych wiedzy kilka informacji, cóż to w ogóle daje nam:
Hydrolizowane białko kolagenowe  – główny budulec chrząstek stawowych i ścięgien. Bez niego ani rusz :) Do tego przez fakt, że jest bardzo odporny na rozciąganie zapewnia ich prawidłową sprężystość. Stymuluje syntezę i regenerację tkani chrzęstnej oraz chroni kości stawy i ścięgna psa przed kontuzjami.

L-karnityna – to właśnie dzięki niej mięśnie i układ ruchu mogą prawidłowo funkcjonować (szczególnie u zwierząt pracujących) dodatkowo przyśpiesza splanie tkani tłuszczowej (dla mnie bardzo ważne :D) , podnosi poziom energii, zwiększa wytrzymałość treningową, poprawia kondycję i wspomaga regenerację organizmu.

Witamina C  -niezbędna do syntezy kolagenu, przeciwdziała jego degeneracji w organizmie.

Dodatkowo producent zapewnia nas, że w preparacie znajdują się tylko substancje aktywne bez sztucznych barwników, konserwantów, substancji smakowych i zapachowych co minimalizuje ryzyko wystąpienia reakcji alergicznych. Ponieważ produkty te są przeznaczone między innymi psom osłabionym, chorym lub po rekonwalescencji zadbano także o doskonała strawność i przyswajalność, a wszystkie produkty powstały ze składników, których jakość spełnia normy żywieniowe dla ludzi.

Istnieje również wersja AniFlexi+ dla psów z większymi problemami ruchu.


Dawkowanie

2g (czyli ½ miarki) na każde 20 kg masy ciała, a w dni treningowe dodatkowo 2g na 20 kg masy ciała nie później niż godzinę przed rozpoczęciem ćwiczeń. Ja dodatkową dawkę stosowałam przed wyjazdem w góry, gdzie nieraz wspinaliśmy się po 6 godzin i psa czekał ogromny wysiłek fizyczny. Na co dzień trenujemy obedience i sztuczkujemy, a na agilitki tudzież frisbee idziemy raz w tygodniu na naprawdę króciutkie sesje, więc nie widział potrzeby, żeby podawać wtedy kolejną dawkę :)

Forma podania
Preparat jest w formie proszku i jak wielka była moja obawa, że pieniążki pójdą się paść, bo księżniczka Abi zacznie grymasić i będzie mieć w czterech literach moje starania. Tabletkę jeszcze da się upchnąć w kiełbasce, ale takie sypkie cosik już nie bardzo :P


AniFlexi Fit możemy podawać w formie sypkiej, ale dużo lepsze efekty możemy zaobserwować przy podawaniu suplementu w postaci płynnej. Wystarczy porcję preparatu wsypać do niewielkiej ilości wody (50ml na 2g proszku). Po upływie 1-2 minut rozmieszać, podać psu do wypici lub wymieszać z pokarmem i włala! Wcale nie wydaje się takie trudne, a jak to wygląda w praktyce?

Pierwszy posiłek podałam w formie sypkiej (i jak wielkie było moje zdziwienie gdy Abi dosłownie rzuciła się do michy, wylizała ją do czysta i upominała się o jeszcze), kolejne rozrabiałam już z wodą, ale to nie takie proste :P Nie wiem czy tylko ja, ale miałam straszny problem z grudkami i wszystko kleiło mi się do łyżeczki ;) Potem doszłam już do wprawy i na dzień posypuję karmę preparatem, potem dolewam wody, wszystko mieszam i to sprawdza się u nas najlepiej. Przy piciu najkorzystniej, żeby psiak wypił od razu, a Abi stwierdziła ,,o nie! Nie będziesz mi rozkazywała kiedy mam pić’’, dlatego jedynym sensownym wyjściem było rozpuszczanie preparatu po przyjściu ze spaceru, wtedy była bardzo, bardzo spragniona :D Jednak za dużo było z tym zamieszania i pozostałyśmy przy sposobie z karmą :)



Największym zdziwieniem i ulgą dla mnie był apetyt z jakim sunia pożerała jedzonko z dodatkiem preparatu. Zazwyczaj bardzo grymasiła przy karmach – jadła, ale bez przekonania, często zostawiała połowę porcji nie tkniętą. Teraz wszystkie jedzeniowe problemy się rozwiązały, sunia ma mega apetyt na wszystko co wsypię do michy, a gdy odkręcam magiczne pudełeczko ogon i nochal idą w ruch :D Można powiedzieć, że u nas  spełnia to rolę dobrze znanej Pokusy :) Mega plus a taką smakowitość produktu!

                                                                      Posypujemy...
                                                                   Dolewamy wodę...
                                                                      Miksujemy....

                                                                           Tadam!
Efekty
Czyli to co interesuje nas najbardziej :D Ja podaję preparat typowo w celu  profilaktycznym – Abi ma na co dzień bardzo dużo ruchu nie ważne czy pada, jest mroźna zima czy zamieć śnieżna – już nie wyobrażam sobie dnia bez spaceru -wyjątkiem jest chrobra któreś z nas ;) Do tego oprócz oblikowania, sztuczkowania i pływnia, trochę agilitujemy, frisbujemy i jeździmy na rowerze, więc stawy są w jakimś stopniu narażone na kontuzje czy ścieranie, dlatego jak najlepiej chce je zabezpieczyć.

W naszym przypadku przede wszystkim zauważyłam spalenie zbędnego tłuszczyku (choć jeszcze trochę zostało), z którym walczyłyśmy tyle czasu ;) Niezmiernie się z tego cieszę, bo widać, że połączenie aktywnego trybu życia z preparatem daje świetne efekty. Do tego dużo bardziej są wyczuwalne mięśnie, co również mnie raduje, bo przedtem mimo pływania i ćwiczeniach na piłkach nie widziała, aż takiego rezultatu. Kolejnie Abi ma duużo więcej energii i szybciej się regeneruje po ciężkim dniu. Co więcej to pozwoliło nam przetrwać  upały (kiedy zazwyczaj Abi umierała i nie miała siły się ruszyć) teraz miała znacznie więcej energii  i nawet bieganie za piłeczką nie sprawiało większego problemu :D Dużo, dużo więcej energii! Zauważyłam również dużo ładniejszy ruch suni, bardziej skoczny, sprężysty.
Jeśli chodzi o faktyczne działanie na stawy to nie jestem w stanie stwierdzić co poczyniło się wewnątrz mojego psa ;) Jednak patrząc na efekty, które zauważyłam gołym okiem na pewno ma to związek z poprawą jego kośca. Dodatkowo wkładając w psa białko kolagenowe nie ma opcji, żeby się rozpłynęło i zniknęło, więc musi się odkładać i działać, przede wszystkim :)

                                                        
Wydajność
Używamy go około 2 miesięcy i póki co wygląda to tak jak na załączonym poniżej obrazku - straty są malutkie :) Zużyłyśmy niecałą 1/3 opakowania, więc jeśli preparat będzie ubywał w tempie jednostajnie przyśpieszonym to powinien starczyć nam na jakieś 6 miesięcy :D Baardzo mnie to cieszy! 


Podsumowując, razem z Abi jesteśmy na tak! :D Nie wiem czego oczekiwać więcej - łatwa forma podania, pies wcina aż miło, świetny skład, wydajny, a ja mam czyste sumienie, że zadbałam o stawy psa :) Dajcie znać jak Wy dbacie o swoich podopiecznych i jakiś suplementów używacie, może podpatrzę jakiś nowy bestseller :)

                                                            Aż mi się uszy trzęsą! 

środa, 12 sierpnia 2015

Kolejna porcja śmiesznych, psich gadżetów!

Ostatnio pośmialiśmy się z psich gadżetów chłodzących, a teraz pora na resztę ciekawostek, które znalazłam przegrzebując Internet wszerz w wzdłóż :) Wszywscy gotowi? To zaczynamy!

Kaganiec ,,kaczy dziób'' - tutaj wygląd wziął góre nad rozsądkiem (pies nie może w czymś takim swobodnie oddychać), ale przyznaje, że wygląda to poniekąd komicznie ;)

gizmodo.com, doglife.plkaganiec-w-ksztalcie-kaczego-dziobka
Okienko do patrzenia - dla bardzo (bardzo!) leniwych właściceli, którzy nie są w stanie ruszyć się z kanapy :P Zwierzak ma chociaż trochę okna na świat, ale nie wiem jak zareagowałabym na wystającą z płotu głowę psa w takiej kuli - wygląda trochę jak astronauta :D

www.geektoys.pltagpsy
Buty myjące - biegający pies, czyszczący dom - dwa w jednym :D Abi zapewne po zobaczeniu, że ma swojego ukochanego mopa na łapie, zaczęłaby zjadać się w całości :P A do tego mamy różne wkłady myjące - życ nie umierać!

www.crookedbrains.net, www.newlaunches.com

Mamy też gadżeciarskie smycze:

- wersja full wypas - czyli miejsce na karmę, wodę (plus wyjmowana miseczka), woreczki, a do tego wmontowana latarka i zegarek! Producent pomyślał o wszystkim :D

m.domosfera.pl
- na dwa psy - chociaż nie jestem zwolenniczką smyczy automatycznej, to chyba jeszcze nie widziałam takiej na dwóch podopiecznych ;) Dodatkowo dwa guziczki blokady mają odrębne kolory tak samo jak smycze - nic nigdy się nam nie pomyli :)

www.amazon.comWigzi-Dual-Doggie-Pet-LeashdpB00B5N4KJItag=dododogs-20
- z parasolem - chcemy wyjść na spacer, a tu hlup, zaczyna padać... nic prostszego! Teraz nasz czworonóg ma swój własny, stylowy parasol wmontowany w smycz :D

pupile.wieszjak.polki.plpsy305324,7,Oryginalne-gadzety-dla-psa.html
- z pistoletem - to jest takie dziwne, że aż straszne (chyba na bal przebierańców) :P Chciałabym zobaczyć miny przechodniów, kiedy paradowałabym sobie z tym czymś w środku miasta ;)

m.domosfera.pl

A do mycia psa możemy zastosować:

- paw wash - to jest nasze wybawienie! Według istrukcji mamy wlać wodę do środka, dodać mydła/szamponu, wkładamy łapy i włala! Ponoć jest też gumka, odsączająca nadmiar wody. Abi chyba by umarła, gdybym codziennie ją tym maltretowała :P

www.shelterrific.comcategoryshoppingtech, 
- Bizarre Woof Washer - czyli obręcz do mycia. Z tego co zrozumiałam, do specialnego pojemniczka wlewamy szampon, a potem jeździmy obręczą wokół psa i robi za nas całą żmudną robotę :P Zostawiam link do filmiku, zobaczcie sami jak to działa :D Klik!

www.dailymail.co.uk
Z wersji bardziej domowych mamy:

- schody dla psa - Architekci z biura 07Beach postanowili zaprojektować takie oto oddzielne schody dla psów – są mniej strome niż te dla ludzi i przy okazji wyglądają baardzo efektownie :D

www.geekweek.pl
- wspólna sofa dla właściela i psa - teraz możemy wspólnie wylegiwanie się na kanapie, bez walki o to kto ma więcej miejsca :)

www.geekweek.pl

Z bardziej elektronicznych:

- Whistle Activity Monitor  - O! ten gadżet mi się podoba :D A mianowicie jest to aplikacja, dzięki której możemy mierzyć aktywność naszego psa, jego zdrowie, możemy zapisywać notatki, znaleźć znajomych, pochwalić się podróżami i wiele, wiele więcej :) Koszt tego cuda to niestety około 100$ :/

http://www.whistle.com
- Pets Eye View Camera - zastanawiasz się, co twój pies robi, gdy nie ma cię w domu? Przypnij kamerkę do obroży i wszystko będzie jasne :D

pupile.wieszjak.polki.plpsy305324,6,Oryginalne-gadzety-dla-psa.html

- winda dla psa - nie wiem czy to serio czy pół żartem, ale osobiście mnie to przeraża :O Powstało podobno z myślą o otyłych psach, które mają problemy z poruszaniem się po schodach. Moim zdaniem straszne!

www.geektoys.pltagpsy
- kołowrotek - ktoś chyba był fanem chomików i chciał wykonać ciekawy zamiennik bierzni :P Trochę mu nie wyszło ^^

www.geektoys.pl
Jeśli chodzi o jedzeniowe sprawy to mamy podgrzewaną miskę dla psa oraz taką z czujnikiem ruchu i klapką, która sama otwiera się gdy wyczuje przechodzącego zwierza :) A do tego toster dla psa, kiedy opadniemy z sił przy pieczeniu ciasteczek :P

www.geekweek.pl, pupile.wieszjak.polki.plpsy305324,10,Oryginalne-gadzety-dla-psa.html, 

 Na podróże idealnie sprawdzi się taki oto osobowo-psi śpiwór :P

www.vancitybuzz.com201505pet-dog-camping-gear-gadgets
A na koniec coś MEGA! Pojemnik na psie kupy - wystarczy wrzucić ją do specjalnego pojemnika, by aktywować hotspot. Im większa kupa, tym dłuższy czas działania darmowej Sieci. A więc otrzymujemy Internet za psią kupę :D Co o tym myślicie?

www.geekweek.pl

Zostawiam link, gdyby ktoś chciał obejrzeć na filmiku jak działa to cudo :D Klik!

Oj, napracowałam się za wszytskie czasy w 30 stopniowym upale i brzęczącym wiatraku przy uchu (mam teraz głowę jak arbuz), ale warto było :D Wpadło Wam coś w oko?