środa, 5 sierpnia 2015

Wobbler - psi zabijacz czasu :)

Kto nie pogardzi serfowaniem po Internecie? Może chwilka na facebooku? O, a pamiętacie jeszcze simy i czas (który jakoś nagle szybciej leciał) kiedy byliśmy wlepieni w ekran? No właśnie, komputer… to jest nasz, człowieczy zabijacz czasu jak nie uzależnienie. A dlaczego nasi psi towarzysze mają mieć gorzej? Dla nich też powstał najlepszy kawałek (czerwonego) plastiku na tej planecie :D


Przedstawiamy, dobrze wszystkim znanego Wobblera :D Coś tak prostego i uzależniającego, że Abi (zamiast spać i grubnąć) może spędzić nad nim ogrom czasu (biegając, kombinując i – co najważniejsze! – zbijając kilogramy). Patrzcie jak się biedulinka stara i boksuje, żeby dostać żarełko :D


Kiedy nie mamy czasu na długi spacer (choć to zdarza się bardzo sporadycznie), ktoś nas nagle nawiedzi i muszę zająć się gośćmi, a czasami po prostu jako zabawę w domu :) A co gdy jedziemy na przykład do rodziny i księżniczka zostaje w domu? W moim przypadku obawiałabym się zostawić ją sam na sam z Wobblerem, co wynika z faktu, że uderza nim o wszystko i boję się, że mogłaby coś zrzucić (nie daj boże telewizor), a wtem nieszczęście gwarantowane. Dlatego w takich sytuacjach zostawiam jej zwykłego bałwanka :)

Początkowo zamówiłam jej super-hiper smakołyczki, żeby jej motywacja sięgała zenitu :D Dopiero kiedy zrozumiała w czym rzecz polega, zamieniałam powoli na karmę. Oczywiście często dosypuje jej coś ekstra, tak żeby raz za czas wyskoczył smakowity kąsek, ale podstawę wypełnienia w naszym przypadku stanowi karma :)Dodatkowo bierzmy pod uwagę, że takie rarytasy jak szynka, ser w plasterkach lub wszystko co płaskie i wilgotne będzie się lepić do ścian zabawki – tym samym nie wypadać :/ To zdecydowany minus. Ja dorzucam jej trochę kiełbaski lub sera pokrojonego w kostkę (wtedy dużo lepiej go wydobyć).

Moja, moja tylko moja! 
A no na tym, że działa na zasadzie bańki- wstańki :D Zawsze powraca do swojej pierwotnej, pionowej postawy przez co cały czas gibie się na boki i zachęca psa do zabawy. Oczywiście posiada też otwór (dosyć spory), przez który wylatują smaki, a przy mocnym uderzeniu wydostaje się nawet cała seria :D Tym samym możemy się domyślić, że dla psa nawet zwykła karma stanie się mega atrakcyjna, bo to on swoim trudem spowodował, że wyleciała, więc jak najszybciej trzeba ją zjeść i wydobyć kolejną :)
Dodatkowo, pies nigdy nie wie co wyskoczy i w jakich ilościach – raz to będzie jedno ziarenko, drugi raz dziesięć, a za trzecim smakowita kiełbaska (czyt. większa motywacja) :D

Pierwsze dwa kongowania nie były tak emocjonujące jak teraz, bo Abi dopiero dochodziła do tego kiedy smaki wylatują :) Za pierwszym razem to boksowała, to popychała nosem albo skakała na konga i po około 10 min. widać było, że jest trochę zrezygnowana (przez to, że bawiła się bardzo chaotycznie nagrody  wylatywały w małych ilościach) :P Dlatego zachęciłam ją chwilowo głosem i kiedy znowu zaczęła się starać szybko odkręciłam Wobblera, w nagrodę zjadła trochę smakołyczków ze środka i znowu zakręciłam. Oczywiście motywacja od razu skoczyła w górę - bo przecież w środku jest tona smakowitości! :D Powtarzałam to przez kilka sesji w coraz to dłuższych odstępach czasu, aż do momentu kiedy całego Wobblera potrafiła wyjeść sama :) *Rzecz jasna na samym początku, możemy sami popychać Wobblera, żeby pokazać psu w jaki sposób może dostać się do smakołyków, a potem powoli go usamodzielniać
Oczywiście każdy pies znajdzie swoją technikę wyjadania smakowitości :D Abi na przykład przyjęła jakże skomplikowaną wersję popychania noskiem, przyciskania otworu do ziemi, a w krytycznych sytuacjach boksowania ile sił w łapkach :D

Daje łapkę w górę! Jedynie nam się porysował, ale to normalne. Abi go nie gryzie, więc nie jestem w stanie powiedzieć jak sprawdza się w takich warunkach (choć widziałam makabryczne zdjęcia w necie :D), ale przy boksowaniu i noskowaniu jest jak znalazł :)




Oczywiście zajętego psa w chwilach kiedy nie mamy czasu na zabawę/trening/spacer (dowolne skreślić), a nie chcemy, żeby zanudził się na śmierć ;) Jednak według mnie daje on dużo więcej korzyści :D
Przede wszystkim jest to aktywne wyjadanie pokarmu, więc idealnie sprawdzi się u psów z nadwagą. Dodatkowo według moich obserwacji motywacja psa na jedzenie zwiększa się, bo nie dostaje on michy przysłowiowego żarcia, tylko sam stara się o zdobycie pokarmu i jest to dla niego mega nagroda, bo wkłada w to swój wysiłek. Toteż idealnie sprawdzi się dla psów niejadków, bo zwykłe jedzenie nagle staje się duużo atrakcyjniejsze (pies jest zaskakiwany - raz wyleci jeden smak, a za drugim kilkanaście i smakowita kiełbaska). Co za tym idzie możemy zaliczyć to do kreatywnego spędzania czasu (zabawy), czyli pies myśli! No właśnie, każdy z nich kombinuje, myśli (!!) i znajduje swój własny sposób wyjadania (możemy tu także doszukać się proponowania przez psa zachowań) – czyli rozwijamy psi mózg :D I właśnie ten ostatni podpunkt jak dla mnie najważniejszy!

No i co o nim sądzicie? Warto wydać te 50zł (najtaniej w zooplusie :D) na takie cudo? Powiem Wam, że nie używamy go mega często – raczej się nie nudzimy, a dodatkowo mamy częściowo spaloną miskę, więc wolę podać jej żarełko na treningu niż władować do Konga. Raz za czas w ramach zabawy albo super nagrody po sztuczkowej sesji daje jej Wobblerka i traktuje go bardziej jako rozwijanie psiego móżdżku :) Ja i Abi dajemy okejke, nam się podoba! :D


54 komentarze:

  1. A ja się nad nim zastanawiałam właśnie. Przydałoby się coś takiego, bo zwykły kong już nie jest taki 'wow superfajny' jak na początku :)
    | thindogs.wordpress.com |

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ogólnie fajnie jest mieć dwie wersje, bo działają całkowicie antagonistycznie - bałwanek wycisza psa, a Wobbler rozkręca :) Można dobierać zależnie od sytuacji i humoru :D

      Usuń
    2. Bałwanek może i wycisza inne psy, ale w naszym przypadku tylko ze smakołyki w środku, bo bez jest szał ciał :D.

      Usuń
  2. My mamy podróbe bałwanka. :D I szczerze mówiąc za dużo z niego nie korzystamy. :)
    reksio-the-dog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też nie korzystamy nadzwyczaj często z Kongów, o czym wspomniałam już w notce, ale raz za czas można się trochę oderwać od rutyny :) A poza tym, warto urozmaicać psu podawanie pokarmu, bo ileż można jeść z tej samej, nudnej michy :P

      Usuń
    2. Mój musi nie raz 'zapracować' na jedzenie. :D Biorę karme i ćwiczymy. Bo używam karmy też do nagradzania. :) Ale oczywiście nie zawsze tak robię, bo daję mu zjeść normalnie - z miski. :D

      Usuń
  3. Też mamy wobblera, byłby idealny gdyby nie hałasował :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha moje uszy czasami pękają od telewizora włączonego na full, żeby usłyszeć cokolwiek, w czasie kiedy Abi zabawia się w najlepsze :D Ale cóż, nie można mieć wszystkiego ;)

      Usuń
    2. O to to! Mega hałasuje, mocno nam się porysował :) No i nie wycisza, tylko głupio nakręca :) Ale psy uwielbiają, ze względu na wady, używam rzadko :)

      Usuń
  4. Świetna zabawka :)
    My już mamy akcesoria z "rodziny" kongów, są wspaniałe na wyciszenie psa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak na przekór Wobbler to ten, który nakręca psa i robi mnóstwo niepotrzebnego hałasu :P Ale zgadzam się, że większość pięknie relaksuje psy :D

      Usuń
  5. Miałam okazję posiadać wobblera ale, niestety tylko przez tydzień. Psy interesowały się nim przez 2 minuty a, potem tracił swój urok. Jak już psy zaczęły cieszyć na widok wobblera w magiczny sposób zaginął w czeluściach działki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Abi też na początku szybko się poddawała i patrzyła na mnie z miną ,,Sama se wyjmij to jedzenie z taj bańki'', ale potem powrócił do łask i teraz zabawa trwa w najlepsze :) Haha skąd ja to znam, nasz ogródek pochłonął już niezliczoną ilość zabawek :P

      Usuń
  6. Fado już nie niszczy zabawek, przetrwał Kong Extreme, przetrwała podróbka z biedronki. Kiedyś chciałam właśnie zakupić wobblera ale obawiałam się ze ten plastik nie wytrzyma. Teraz chyba by się sprawdził. Przemyślimy i zobaczymy. W poście nie doczytałam (albo nie zauważyłam) rozmiaru. Jaki jest wasz?

    Pozdrawiamy Wiktoria&Fado
    Biscuit life

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O faktycznie, dobrze, że napisałaś, bo na śmierć o tym zapomniałam ;) My mamy Lkę - ten rozmiar dla retrieverów będzie jak znalazł :D A o zniszczenia nie ma się co martwić! Wobbler jest zrobiony z takiego grubego i mocnego plastiku, że mało kto da mu radę, spokojna głowa :D

      Usuń
  7. Zacny produkt przyznam, a ja nie mam nawet bałwanka :( Ale u mnie w zoologicznym Mka (psy 7-16kg) kosztuje 50 zł, a online nie mogę kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z innymi rozmiarami jest problem i cieżko coś znaleźć :/ Pozostaje Wam kupić tylko bałwanka - one są łatwo dostępne i co najważniejsze tańsze :D

      Usuń
  8. Super, zastanawiałam się nad nim nie dawno. Może kiedyś zagości w naszej szafie. Wydaje mi się, że wszystkie Kongi najtańsze są w zooplusie. Pozdrawiamy pusia-i-ja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też taj myśle :) Na zooplusie ceny wielu rzeczy są niższe niż normalnie, a przy promocjach można nieźle zaoszczędzić :D

      Usuń
  9. Wobblery są świetne, szkoda tylko, że cena jest tak wysoka ;) Ale jeśli ma nam posłużyć przez kilka lat to może jednak warto zainwestować :D
    PS: Abi z Kongiem na zadku wygląda prześmiesznie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, warto! Haha gdybyś zobaczył jej minę podczas robienia tego zdjęcia - bezcenny widok :D

      Usuń
  10. Nie byłam przekonana to tego Konga, bo czytałam, że to plastik. Szczerze mówiąc nie kupiłabym go, ale byłam w sklepie i akurat był, podotykałam go i podoba mi się ten materiał, jest to tak jakby plastik wzmacniany gumą. Wobbler dołączył do mojej listy must have.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Idealnie to opisałaś :D To nie jest taki chamski plastik tylko coś pomiędzy :) Wobbler obowiązkowo na liście must have!

      Usuń
  11. Ja od dawna czaję się na kilka zabawek z KONGa, bo jak na razie mamy tylko bałwanka.
    Dzięki za recenzję, przyjrzę się bliżej tej zabawce :))
    K&T'
    jackterror.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A proszę Cię bardzo ^^ Przyznam, że my też nie mamy za wiele - pora zwiększyć kolekcję!

      Usuń
  12. Całkiem ciekawie się prezentuje ten wobbler, chociaż my zaledwie od 2 miesięcy mamy swojego bałwanka i Fiona ma na niego ogromną fazę, smakołyki czy nie ona kocha ten kawałek śmierdzącej, czerwonej gumy. Jak kiedyś jej się znudzi, albo ja zapragnę jakiejś kong'owej nowości to jest duże prawdopodobieństwo, że skusimy się na wobblera, chociaż powiem szczerze, że naszym (czyt. moim) największym marzeniem jest posiadanie safestix'a, bo jego kolory jak i kształt mnie urzekły.

    H&F

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Safestix jest super! Też go po cichaczu pragniemy ^^ Haha od zawsze mnie zastanawiało jak psy mogą wylizywać takie śmierdzące coś (ta guma pachnie strasznie!) i jeszcze z jakim zapałem ; )

      Usuń
  13. Parę miesięcy temu chciałam zakupić tego Konga, ale brak gotówki, więc nie kupiłam. Mamy tylko zwykłego bałwanka od miesiąca :) Fajny taki gadżet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena, hałas i porysowane podłogi to jedyne minusy Wobblerka :) Może uda się Wam zakupić, my możemy szczerze polecić :D

      Usuń
  14. KONGi na jedzonko to świetna zabawka dla naszego psa, dla zabicia czasu. :) A ileż przyjemności przynosi im taka zabawka, z której można wygramolić przepyszne zakąski. Baddy posiada dość sporo zabawek z KONGa i wszystkie są świetne. Niektóre przez niego są bardziej lubiane, niektóre mniej - naturalne.

    Pozdrawiamy
    Ola i Baddy!
    http://baddy-wspanialy-labrador.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemności jest aż nadto! My mamy dużo pluszaków i piłeczek z Konga, ale zabawek na jedzonko już mniej ;) Musimy się zaopatrzyć w coś nowego :D

      Usuń
  15. Majlo kocha zabawki, które można wypychać żarciem. W końcu to beagle. My jak do tej pory do smaczków mamy Kong'a classic , konga genius leo i denta fun od trixie. Ale chyba sprawię jeszcze jakąś łaciatemu, bo sprawiają one mu tyle radości.
    Co do wooblera, to może kiedyś się w niego zaopatrzymy tylko dla nas chyba była by Ska . Jak myślisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że z Ską łatwiej byłoby mu rywalizować, bo Lka to już można powiedzieć lekki kolos ;) Haha ,,w końcu to beagle'' zabrzmiało tak zabawnie :D Ale nie martw się, Abi dorównuje im w żarłoczności - wszama wszystko co podsunę jej pod pyszczek :D

      Usuń
  16. Nani byłaby zachwycona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha w to nie wątpię :D Jak kiedyś do nas zawitacie to wypróbujecie :)

      Usuń
    2. Haha w to nie wątpię :D Jak kiedyś do nas zawitacie to wypróbujecie :)

      Usuń
  17. Świetna zabawka, ale niestety na Ruby kongi nie działają, tzn. pobawi się nimi tylko przez chwilę, po czym kong idzie w odstawkę, a jedzenie zostaje w ogóle (lub prawie) nienaruszone...
    Ale może jeszcze kiedyś się do nich przekona, teraz ma inne rzeczy w głowie. :)

    Mam pytanie...
    Jak nazywa się sztuczka na zdjęciu, gdzie Abi ma konga na zadku? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkie psy za nimi szaleją, to całkowicie normalne :D
      Ja to nazywam balansowaniem na zadku (w ukłonie), ale jeśli chodzi o komendę, którą jej wydaję, to szczerze nie mamy jej ściśle sprecyzowanej ;) Uczyłam przez lekkie naciskanie na zadek gdy była w ukłonie i klikanie kiedy się nie ruszała. Za każdym razem mówiłam ,,uwaga'', a potem przekładał to na inne przedmioty :) Zazwyczaj uprzedzam ją właśnie wspomnianym wcześniej hasłem, że na zwykłym ukłonie się nie skończy, więc można powiedzieć, że to jest nasza komenda na tą sztuczkę :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Dziękuję bardzo za odpowiedź, na pewno się przyda. :)

      Usuń
  18. Duża ta zabawka :). U nas chyba by nie przeszedł, sąsiedzi mieliby trochę hałasu :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha oj biedni by byli, biedni :P To hałasuje co niemiara :D

      Usuń
  19. Piękny psiak :)
    Fajnie, że znalazłaś sposób, aby trochę zająć Abi :)
    Zapraszam do nas: http://funiazuzia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona jest bardzo zajętym psem :D Kong to tylko taka odskocznia i trochę pomyślunku dla łepetynki :)

      Usuń
  20. Cześć! Nominuję Cię do LBA. :) Więcej informacji na moim blogu :) http://wyobraznianeli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Robiłam już taki post na blogu Korcia, więc zaglądaj tam :D Jak będe miała chwilkę czasu to zaktualizuje ^^

      Usuń
  21. I w ten właśni sposób muszę dodać kolejną zabawkę do listy zakupów. Bardzo dobra i przydatna recenzja, dziękujemy :). Będziemy obserwować i zaglądać częściej :D

    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas, Wika i Ozi
    http://karelowokolorowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo :D Wraz z Abi strasznie się cieszymy z nowego człowieka na blogu, witamy w naszych progach!

      Usuń
  22. Myślę, że świetnie się sprawdzi, gdzie pies dostaje adhd i nic więcej nie jest w stanie go ogarnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, to jest po to żeby uniknąć późniejszego adhd :D Jak dostaje to raczej bałwanek na zrelaksowanie - widzisz idealne zabawki dla Tysi, dobierzesz w zależności od jej stanu psychicznego :D

      Usuń
  23. Niestety to nie jest zabawka dla nas... pewnie zamiast zająć psa, wyciszyć to nakręcałoby go (wiem co się dzieje przy zabawce jajo). Do tego w takich emocjach miałby jeść, to wg mnie zbyt niebezpieczne. Jednak jeśli ktoś ma spokojniejszego psa, który nie pobudza się aż nadto, bo coś ucieka to jest to fajny sposób na zabicie czasu, ciekawy posiłek czy zmęczenie psa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wobblerek skutecznie nakręca psiaki, ale z drugiej strony muszą pomyśleć jakim sposobem wydostaną smakołyki, czyli trochę wycisza ; ) Za to jajo to totalny odlot, gdzie psy szaleją i biją je ile wlezie, a emocje sięgają zenitu :D Warto by było od kogoś pożyczyć i zobaczyć jak sprawdzi się u Was :)

      Usuń
  24. My się szykujemy na Wobblera od pewnego czasu, za to jestem w szoku że... on się odkręca! Zawsze myślałam, że trzeba wrzucać smaki w dziurki i później ewentualnie do skutku wysypywać, tak w kulach-smakulach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, to jest dużo bardziej nowoczesny patent :D Gdyby się nie odkręcał wygrzebywałabym z niego kiełbaski i serki przez całą wieczność :P

      Usuń