sobota, 11 kwietnia 2015

Jak zabrać się za sztuczki?

 Ostatni post minął pod tematem obedience (dziękuje za tak miły odzew! Czytając komentarze dosłownie rozpływałam się w morzu radości :D), wiec teraz czas na coś co wypełnia nam coraz krótsze niestety wieczory, czyli SZTUCZKI. To właśnie od nich zaczynałam i dzięki nim wdrążyłam się w psi świat – pewnie z resztą jak spora część z Was :)

Od 3 lat coś tam sobie dłubiemy, wymyślamy nowe sztuczki i trochę się już tego uzbierało :) Pomyślałam, że mogłabym sprzedać Wam parę tricków i opisać pokrótce jak wyglądają nasze sesje klikerowe :D Jednak na początku zacznę od tego co najważniejsze, czyli szukaniu inspiracji. Internet to niezgłębione źródło informacji, niczym studnia bez dna i można czerpać do woli :) Zarzucę tutaj moimi dwoma guru w sztuczkobraniu (mimo, że mam ich multum, to te dwie dziewczęta zasłużyły na wyróżnienie). A mowa tu o Alenie Smolikovej  i Viktorii Obetkovej . Wpadnijcie na ich kanały na YouTubie, bez dwóch zdań jest co oglądać :D


Dla mnie sztuczki to przede wszystkim rozwijanie psiego umysłu, bo ileż to pies musi się nakombinować i  wymęczyć swoje półkule, żeby w końcu dość do celu :) A żeby można było myśleć potrzebne są do tego odpowiednie warunki. I to właśnie pierwszy punkt, często pomijany i nie brany pod uwagę. Oprócz miejsca (przestronnego, gdzie pies czuje się bezpiecznie, pewnie, stabilnie i nikt nie będzie nam przeszkadzał) bardzo ważna jest też pora dnia. Abi zdecydowanie lepiej ćwiczy się wieczorami lub po południu, wtedy jej motywacja osiąga poziom szczytu. Rano zazwyczaj przewraca się na drugi bok i ma w poważaniu co dzieje się dookoła ;) Kiedy chcemy posztuczkować na dworze bierzmy pod uwagę pogodę, czy nie jest za gorąco, a może akurat przeszła burza i nasz pies odmawia współpracy na mokrej trawce ;) Warto wtedy wziąć kocyk, najlepiej ten podgumowany :D Nigdy nie robię też sesji po posiłku, czy akurat kiedy suni robi sobie drzemkę, a ja zdeterminowana zaczynam ją budzić ;) Rozespany pies na sesji… nie to nie jest dobry pomysł :D

Gdy już wiemy kiedy będziemy ćwiczyć, to co tak właściwie będziemy robić? Tutaj drugi punkt – planowanie :) Zawsze przed sesją/treningiem staram się zapisać lub ułożyć w głowie co będziemy ćwiczyć, żeby nie robić potem 5 min. przerw między ćwiczeniami z rozterką ,, co teraz?!’’ Wtedy pies nie wie o co chodzi, my się wkurzamy i wszystko lega w gruzach… Sztuczki zawsze dzielmy na malutkie kawałeczki, które potem złączymy w całość ;) Nie wymagajmy wszystkiego na raz.


Dobrze uznajmy, że spełniliśmy dwa poprzednie punkty i zasiadamy do ćwiczeń :D No i w sumie myślimy w tym samym czasie o sprawdzianie z fizyki, problemach w pracy czy kłótni z koleżanką. To zdecydowanie nie ma sensu. Przed sesją trzeba całkowicie zresetować nasz umysł, a cała uwaga musi być skupiona na czworonogu. Psy doskonale wyczuwają nasze emocje, przed nimi nic się nie ukryje!

No właśnie te emocje… Czasami potrafią zniszczyć całą naszą pracę :/ Odpuśćmy sobie sesje gdy mamy zły humor lub jesteśmy chorzy. Nasz emocje muszą być odpowiednio dopasowane do pracy z psem. Jak możemy na prawdę się cieszyć, kiedy nasze myśli zaprzątnięte są problemami? Musimy być szczerzy w tym co robimy :) Dla mnie bardzo ważne jest motywowanie psa głosem, pochwałami i właśnie emocjami. Wiele psiaków całkowicie się poddaje kiedy usłyszy jedno smutne westchnienie z naszej strony (w tym Abi), dlatego próbujmy cieszyć się jak dzieci z każdego dobrze wykonanego zadania. To samo odnosi się do naszych ruchów. Nie możemy być spięci, ale unikajmy też całkowitego luzu gdzie sami nie wiemy co właściwie robimy ;) Podsumowując nasze emocje do podstawa! Gdy wyciszamy psa my też musimy być spokojni, kiedy chwalimy możemy pozwolić sobie na małą euforię :D


Sesji nie róbmy też codziennie - 3, 4 razy w tygodniu w zupełności wystarczy. To samo tyczy się czasu jej trwania, kilka treściwych minut jest dużo lepsze niż 20, po których nasz pies padnie jak mucha ;) Stawiajmy na niedosyt pracy niż przesyt.

Sztuczki starajmy się też dopasować do psa. Nie wymagajmy od otyłego czworonoga, bez wyrobionych mięśni i podstaw ogarniania ciałka, żeby zaczął chodzić na przednich łapach albo uczyć psa ze wstrętem do wody puszczania w niej bąbelków. Dla niego praca z nami ma być przyjemnością. Nie zniszczmy tego przez nasze chore ambicje.

Kolejne nagradzanie, bez tego ani rusz :D Przede wszystkim musi być mega urozmaicone. Jeśli chodzi o jedzonko to nie używajmy w kółko tego samego. Starajmy się wymyślać cały czas nowe przysmaki (parówki, pieczone ciacha, pasztety, żwacze, gotowe smaki, konserwy, kurczak itd.) Nie nagradzajmy też zawsze podając je z ręki, możemy też rzucać, uciekać z nimi, podrzucać do góry czy rozsypać w trawie. Tyczy się to też zabawek – im więcej tym praca dla psa jest ciekawsza i możemy wzbudzać w nim różne emocje ;) Wyobraźmy sobie, że jesteśmy naszym czworonogiem, co byłoby dla nas ciekawsze - jedna rzucona piłka, czy 10 wypadających spod bluzy? Jasne, że to drugie, dlatego starajmy się być kreatywni i powiększmy nasz psi asortyment :)

Nagradzać musimy też odpowiednio dopasować do wykonywanego zadania. Im trudniejsze zadanie tym fajniejsza nagroda. Dla przykładu sesje zaczynamy od łatwego ćwiczenia, które nagradzamy smakiem. Z kolei na koniec zostawiamy najtrudniejszą rzecz do wykonania i ją nie nagradzamy już tym samym ;) Dużo lepiej jest użyć do tego coś ekstra np.; zabawki czy Konga. To samo tyczy się wykonywanej czynności, gdy chcemy wyciszyć psa użyjmy smakołyka, gdy pobudzić zabawki :) Pamiętajcie wszystkie chwyty dozwolone!


A na koniec jasna komunikacja! Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na obcej planecie i nic nie rozumiemy. Wyraźne słowa i gesty to podstawa. Na każdą sztuczkę miejmy osobne hasło starajmy się ich nie mieszać. Bardzo potrzebne jest też słowo klucz, kończące sesje, żeby psiak mógł zrelaksować się po pracy, bez obawy że za chwilę znowu coś będziemy od niego wymagać :)

To taki mały skrót naszego sztuczkowania, bo mogłabym pisać o tym jeszcze 5 razy tyle. Najważniejsze by być kreatywnym i cały czas zaskakiwać psa, przez co sam będzie domagał się, żebyśmy coś porobili, a to chyba podstawowy cel i najlepsze uczucie dla każdego psiarza :D


Ps: Oczywiście zakupcie klikery! Tyle myśli kotłowało mi się w głowie, że zapomniałam o tym wspomnieć ;)

32 komentarze:

  1. Mam kliker z trixie, brązowy :). Abi wygląda przesłodko!
    Ćwiczę z Nerem agility, a z Beethovenem turlanie i slalom - chcieć to móc! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my granatowy ^^
      Dokładnie najważniejsza jest motywacja i wtedy można dosłownie przenosić góry :D

      Usuń
  2. Sztuczki to fajne umilenie czasu dla właściciela i jego psa. :) Są często najlepszym sposobem do pochwalenia się co nas pies potrafi.

    Pozdrawiamy
    Ola i Baddy!
    http://baddy-wspanialy-labrador.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, sztuczki lubią oglądać wszyscy i zawsze robią wrażenie, szczególnie te trudniejsze :) Innych sportów, a w szczególności obedience ludzie nie rozumieją albo inaczej, nie wiedzą jaki (w pozornie proste rzeczy) trzeba włożyć ogrom pracy ;)

      Usuń
  3. Urocze zdjęcia. Zawsze zapominam, żeby popatrzyć za klikerem, oj ta skleroza :/ Świetna sztuczka. Pozdrawiamy pusia-i-ja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie się rozejrzyjcie, teraz są prawie w każdym zoologicznym :)

      Usuń
  4. Haha kliker ważna sprawa! Ja mam swój jeden, jedyny najukochańszy, który wszelkie klikery ma pod sobą :P

    Sztuczkuję z ozikami 2 -3 razy w tygodniu - jak poczuję wenę:) Ale bardzo to lubimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha a ja swój ostatnio zgubiłam i w sumie cieszyłam się, że kupie sobie w nowym kolorku ^^ A tu jak na złość tylko granatowe... Toteż mam nowego klikera bliźniaka ^^

      Usuń
  5. Jak dla mnie sztuczkowym guru jest Silvia Trkman. Ona sztuczkowala z psami, zanim to jeszcze bylo modne, bardzo wiele sztuczek uzywanych na calym swiecie jest tak naprawde wymyslonych przez nia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O faktycznie, zakochałam się w sposobie jej pracy z psami, a filmiki oglądam nałogowo :D Na prawdę chylę czoło i pozostaje mi pozazdrościć talentu :)

      Usuń
  6. Genialny post :) Super wszystko opisałaś i dodałaś motywacji do ćwiczeń. Te punkty są nam już znane, ale nawet takie przypomnienie tego wszystkiego dało nam wiele ;) Co do kilkera, to my go nie posiadamy i dobrze sobie radzimy. Wolę więc aby szło nam trochę trudniej, niż teraz wprowadzać wielkie zmiany, choć nie raz o klikerze myślałam. Wydaje mi się, że w najbliższym czasie zwrócimy sie do Was o pomoc z niektórymi sztuczkami, bo brakuje mi już pomysłów, a chciałabym dalej rozwijać umysł mojego czworonoga ;)
    Śliczne foty *.*
    Pozdrawiamy
    Ala i Luna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz nie wyobrażam sobie pracy bez klikera, dzięki niemu można bardzo precyzyjnie nagradzać psa :) Choć pamiętam, że na początku miałam wątpliwości, ale zaryzykowałam i opłaciło się :D
      A ja właśnie wprowadziłam na blogu nową serię ,,How to teach'' ^^ Jest już pierwszy post i instrukcja zarazem jak nauczyć danej sztuczki. Serdecznie zapraszamy!

      Usuń
  7. Bardzo fajny post :). Ja w sumie nie zaczynałam od sztuczek, raczej od dwóch/trzech podstawowych komend. W ogóle na początku nie byłam przekonana do sztuczek. ale kiedy szukałam zajęcia na wieczory czy dni kiedy nie możemy wyjść na dłuższy spacer, doceniłam je i zrozumiałam, że sztuczki też mogą rozwijać psa :). Mamy ich trochę na koncie, ale ostatnio przez brak czasu trochę zatrzymaliśmy się w rozwoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My od razu zaczęłyśmy sztuczkować, bo pomysł jak nauczyć czegoś Abi przychodził mi instynktownie :) W inne sporty musiałam się już zagłębiać, żeby zrozumieć zasady. W sztuczkach mamy całkowitą dowolności i nie występują określone reguły ;) Właśnie za to je uwielbiam :D

      Usuń
  8. Bardzo fajny post :) ja uwielbiam sztuczkowanie bo widzę jaką frajdę to sprawia rudemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Abi też je uwielbia i baardzo ją rozwijają :) Dzięki sztuczkowaniu jej mózg powiększył rozmiary dwukrotnie :D

      Usuń
  9. Świetny post jak i zdjęcia :)
    Daje on wiele motywacji!

    Pozdrawiamy Amico i Luna!
    http://przezoczypolapy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie używam klikera i mimo wszystko chyba nieźle sobie radzimy. Wiem jedno - jeśli mój pies sobie z czymś nie radzi, porzucam naukę dane sztuczki nawet na kilka miesięcy! Kiedy później do niej wracam okazuje się, że to takie proste było ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha mamy dokładnie tak samo :D Parę sztuczek odkładałam, bo Abi się do nich zniechęcała, a przyjmuję zasadę, że psu ma to sprawiać przyjemność :) Jeśli nie chce to nic na siłę. Przez ten czas mogłam pomyśleć jaki by tu wynaleźć nowy sposób nauczania, Abi też uporządkowała sobie wszystko w móżdżku i ta dam! Tydzień i sztuczka gotowa ^^

      Usuń
  11. Mogłabyś jeszcze napisać jakie sztuczki już potraficie :)
    Fajny post!
    Pozdrawiamy K&T
    jackterror.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystko jest wypisane w zakładce sztuczki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. My mamy żółty kliker z Trixie, niezastąpiony! :D <3 Pomógł w wieeelu sztuczkach. A ćwiczymy 3-4 razy w tygodniu, czasami 5, a i są takie tygodnie, kiedy 7 razy. :)

    cztery-lapy-jeden-nos.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My posiadamy granatowy :D
      Oj 7 razy to strasznie dużo, ja ograniczam się do max 4 razy w tygodniu, ale zazwyczaj 3 spokojnie wystarczą :)

      Usuń
  14. ja musze jakaś nową w końcu wdrożyć bo się ostatnio tak na agility skupiłam że sztuczki poszły w zapomnienie....

    Pozdrawiam!
    Świat Niko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałyśmy taki okres kiedy pochłonęło nas obedience ;) Jednak sunia tak kocha sztuczkować, że zaczęłyśmy znowu regularnie klikać ^^

      Usuń
  15. Świeeetny post! :)
    Ja ostatnio zmotywowałam się i zacznę trochę więcej ćwiczyć z Mollcią.
    Fotki są genialne.
    Pozdrawiamy serdecznie!

    Zapraszamy na nowego posta,
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i razem z Abi życzymy owocnej pracy! :D

      Usuń
  16. Świetny post ! My z belgutem pare sztuczek umiemy ale teraz ciśniemy raczej nacisk na poprawę jego zachowania haha :P

    zapraszam
    http://szalonybelg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby się poprawiło :D Ale wiecie zawsze w międzyczasie można 3 minutki przeznaczyć na sztuczkobranie i rozwinąć trochę półkule psiaka ^^

      Usuń
  17. Bardzo przydatne rady, myślę, że z nich skorzystamy. :D
    Myślałam nad zakupem klikera, ale nie wiem czy jeszcze nie jest za wcześnie (Ruby ma 4 miesiące, prawie 5) i czy się od tego nie ,,uzależni''.
    Pisząc uzależni mam na myśli to, że jeśli kiedyś zapomniałabym zabrać gdzieś ze sobą kliker'a to nie będzie robić sztuczek, lub nie będzie się tak starać.

    Proszę o radę. :)

    Pozdrawiamy Gosia i Ruby!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to bym się nie martwiła :) Klikera nie używa się cały czas, to jest narzędzie, którym pomagamy psu w początku nauki danej sztuczki, potem gdy pies już ją opanuje powoli go odsuwamy. U nas to bardziej ja się od niego uzależniłam i noszę go cały czas, choć na zwykłych, luźnych spacerach z niego nie korzystam ;) Wolę go mieć na wszelki wypadek, bo bardzo fajnie wybija sunię z nerwowych sytuacji i zamiast się stresować ja wydaje jej proste komendy, klikam, a ona zajada smaczki :D

      Usuń