niedziela, 29 marca 2015

Szczeniaczkowy koszmar ;)

Nie ukrywam wzięło mi się na wspomnienia, a wszystko za sprawą obchodzonego ostatnio Pappy Day :) Od trzech dni nałogowo przeglądam stare foldery ze zdjęciami i nadal nie mogę uwierzyć jak z takiej małej owieczki wyrosło sporych rozmiarów cielątko.

Takim byłam kłębuszkiem okruszkiem!
 Ale nie martwcie się! Dzisiaj nie będziemy się zachwycać, rozczulać i bujać w obłokach nad słodkimi papisiami. Mówiąc szczerze okres od czterech miesięcy w górę nie wspominam wcale tak bajkowo i kolorowo ;) A wiec UWAGA! Zaczynamy rozwód nad gorzką i bolącą przeszłością, która do tej pory spokojnie leżała sobie zamknięta w zdjęciowych folderach, czekając na dobry moment by o sobie przypomnieć ^^

Na pierwszy ogień idą ucieczki, bo to chyba najgorsze co nas spotkało ;) Tak przyznaje się,  że to tylko i włącznie moja wina, ale niestety przy pierwszym psiaku, mój poziom wiedzy był na poziomie od zera w dół (a wcale tak wtedy nie myślałam, o nie!). Ale kondycje miałam, że hoho :D Spuszczenie Abi ze smyczy, oznaczało tylko jedno - przemierzanie hektarów łąk i lasów, grzęźnięcie w błocie i tysiące wylanych łez nad tym potworkiem. Dla mnie to była największa bariera. Coś nie do przejścia, nie do przebrnięcia i pociągające nas coraz bardziej w dół bez dna. A Abi myślała tylko jedno ,,co by tu zrobić, żeby uciec, muszę jakoś uciec, o biegnie zajączek no to jazda!!’’
Aż zaświeciła mi się lampka i pomyślałam ,,ile jeszcze można się tak męczyć’’? Wtedy to po pół roku pracy stało się! Pierwsze spacery bez ,,uwięzi’’, potem pierwsze wyjazdy i spotkania z psami :) Teraz smycz to jedynie konieczności w mieście i przy przejściu ulicą. No i co da się? Da się!




Idąc dalej dochodzimy do złej socjalizacji albo inaczej - braku socjalizacji. To chyba bardziej właściwe określenie ;) 4 lata temu mój umysł uważał, że każdy pies jest taki jak przeciętny burek, który nie boi się niczego, a kto by pomyślał żeby ciekał przed reklamówką! Toż to wstyd! Ale niestety, jakby na przekór, los uciekania przed każdą nową (czyt. straszną) rzeczą spotkał i nas. I tak przez bardzo długi czas Abi poznawała świat na nowo, aż w końcu pożegnała się z przerażającą wizją swojej wyobraźni i zobaczyła go z nowej, lepszej strony.

Ciągnienie na smyczy… Po pierwszym roku moja ręka była tak ponaciągana, wyszarpana i pełna odgniatów, że nadawała się tylko do ciężkiej rehabilitacji ;) Abi ciągła jak hmm koń… Potem nasze spacery zamieniły się w stawanie co 5 sekund, zawracanie, stawanie, zawracanie i znowu stawanie. Można była oszaleć od tej monotoniczności ;)






Jump as high as you can!! To było główne hasło wszystkich powitań i tak wryło się w móżdżek suni, że ciężko było je odkręcić ;) ,,Mam brudne łapy, a co tam skaczemy!! Jestem cała mokra, no i co skaczemy!! Przed chwilą weszłam do bagienka i stałam się czekoladką, jest super skaczemy!!'' Nie muszę chyba komentować co działo się z moimi ubraniami, a co gorsza z ubraniami gości… A do tego pazurki ooo to była istna makabra, szramy miał każdy kto do nas zawitał ;)

No i te emocje! Biedna dziewczynka do dzisiaj nie może sobie z nimi poradzić. Ale kiedyś to dopiero była szopka ;) Człowieków jeszcze dało się znieść, ale psy to był istny horror. Każdy spacer zamieniał się w odgrywanie w kółko tej samej scenki. Czworonożny przyjaciel jest 200 m dalej, Abi go namierza i staje. Potem napina całe ciało, nastawia uszka i sprężystym kłusikiem zbliża się ;) A gdy psiak był przed nami cóż to było za szaleństwo i totalna euforia dla jej neuronów. Zaczynało się skakanie, lizanie, bieganie, dreptanie, bicie ogonem wszystkich i wszystko no i najgorsze – kółeczka szczęścia! Zero kontaktu z rzeczywistością, totalna pustka ;) ,,No, ale mamo to jest piesek, muszę się przywitać i staranować wszystko dookoła! Trzeba się przywitać, no trzeba! A ja tak się przy tym cieszę!! Nawet nie wiesz jak baaardzo się cieszę!!’’



I tak upłynęły nam długie miesiące, w naprawianiu tego co wcześniej zepsułam. Ale przyznajcie, każdy ma na koncie swoje grzeszki ;) Myślę, że oszczędzę Wam dalszych ,,pięknych’’ wspomnień z okresu dorastania. Najważniejsze, że wszystko udało się naprawić i nie ma sensu zamartwianie się ponurą przeszłością. Lepiej brnąć dalej do przodu i zacząć składać nowy filmik :D Tak, tak nasze obedience już niedługo ujrzy światło dzienne!


28 komentarzy:

  1. Chyba każdy właściciel zmagał się z takimi problemami ;)
    Pozdrawiamy
    Ps. Jaka śliczna kruszynka była z Abi ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie bydlątko z kruszynki wyrosło ^^
      Mogłaby na chwilę zamienić się z powrotem w kłębuszek :D

      Usuń
  2. Wszystkie zdjęcia są słodkie, a ostatnie i pierwsze najbardziej <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ze szczeniakami bywają problemy, ale moja Daisy tak szybko urosła, że nawet ich nie zauważyłam :D. Maleńka Abi to same słodkości!

    Pozdrawiamy E&D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha często to słyszę od właścicieli małych psiaków :D
      U większych bardziej widać tą różnice, szczególnie kiedy przegląda się stare zdjęcia za czasów szczenięcych :)

      Usuń
  4. Skąd ja to wszystko znam... :D u nas było dokładnie tak samo, ale część wymienionych przez Ciebie rzeczy została nadal niestety.

    pozdrawiamy!
    Maria&Harry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się Harry ma dopiero roczek - Abi w jego wieku posiadał wszystkie te problemy i dopiero zaczynałyśmy z nimi walczyć ;) Macie jeszcze duużo czasu :D

      Usuń
  5. Oj tak...jak człowiek wychowywał szczeniora, to nie mógł się doczekać dnia, aż wydorośleje...a teraz to łezka w oku się kręci za tą malutką kuleczką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha trafne spostrzeżenie :D
      Pamiętam te dni, kiedy zaklinałam, że już nigdy więcej kolejnego szczeniaka i marzyłam, aż Abi dorośnie ^^ Aktualnie moje straszne myśli popadły w zapomnienie i pragnę kolejnego szczyla ^^

      Usuń
  6. My również mieliśmy wiele problemów, które były z powodu mojej niewiedzy. Mimo że zawsze w moim domu były psy, Baddy'ego wychowywałam sama i nie mając doświadczenia zrobiłam wiele błędów. Kiedyś musiał być ten pierwszy raz, a błędy wychowawcze pod wpływem wspólnej, dokładnej pracy wzmocniły naszą więź.

    Pozdrawiamy
    Ola i Baddy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, naprawa błędów przeszłości ma też swoje plusy :D Więź wzmacnia się xkrotnie, kiedy uczysz psiaka nowego sposobu na życie ^^
      A gdy jeszcze go zrozumie to już dosłownie nic nie jest w stanie, stanąć nam na przeszkodzie :D

      Usuń
  7. Tego zazdroszczę ludziom, którzy mają psiaka od szczeniaka. Moja jamniczka tez była ze mną od małego, ale niestety Habsterskiego poznałam już, jak był dorosłym psiskiem. Ciekawi mnie to, jak wyglądał, jak był szczeniorem, no ale niestety już się tego nigdy nie dowiem.

    Pozdrawiamy,
    Ola i Habs

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też by mnie to ciekawiło, gdybym była na Twoim miejscu :)
      Dużo osób mówi mi, że szczeniaki psów rasowych wyglądają jak kopie i wszystkie są takie same ;) Ja się z tym totalnie nie zgadzam i uważam, że każdy pies jest inny, a właściciel wszędzie rozpozna swojego szczyla.
      Habsterski też na pewno był wyjątkowym szczeniaczkiem ^^

      Usuń
  8. Hihihi ja po ostatnim szczeniaczku miałam bardzo długo wstręt do takich malców. Dał mi tak popalić, że mówiłam, że nigdy więcej szczeniaka. Ale po 3 latach mi przeszło, jestem chyba masochistą :P

    Choć jak czytam Twój opis to w porównaniu z moim demonem, miałaś lżejszą wersję. Oprócz faktu, że mój się nie bał, ale za to robił wiele, innych, złych rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ja też, po Abi mówiłam ,,Nigdy więcej, szczeniaków''. Teraz już mi przeszło i mam wielką ochotę na nowego członka rodziny :D

      Usuń
  9. O tak, mam bardzo podobne wspomnienia. Teraz z dnia na dzień coraz bardziej uwielbiam swojego psa :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest niesamowite uczucie kiedy dosłownie wielbi się swojego psa :D I ta duma kiedy z potworka, udało ,,stworzyć'' się świetnego kumpla, a nawet mały chodzący ideał ^^

      Usuń
  10. Mój papiś też ma kilka wad nad którymi ciągle pracujemy...ale o takim niedługo na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jaka słodka, kudłata kuleczka! Super, że masz tyle fotek, jak Abi była mała. U nas były podobne problemy. Hah pamiętam jak moja mała kuleczka sikała ze szczęścia jak przychodzili do nas znajomi :) Na szczęście emocje zostały opanowane.
    Pozdrawiamy
    Ala i Luna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Abi też miała ten problem, zapomniałam o nim wspomnieć :D Ale raczej zdarzało się jej to przy obecności innych psów, bo to na ich punkcie miała fioła ^^

      Usuń
  12. O jaka cudowna, mała Abi! :) Oczywiście teraz też taka jest ;)
    Molly już trochę wyrosła z niektórych rzeczy, ale te niektóre towarzyszą jej od małego szczeniorka :)

    Super post!
    Pozdrawiam, http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też niektóre zachowania jeszcze się przebijają, ale nad większością udało się zapanować :)

      Usuń
  13. Abi troszkę się urosło...Troszkę... :D

    Była pięknym szczeniaczkiem i jest pięknym psem. :)
    Ciekawy post, sporo nowych informacji.
    Z niecierpliwością czekamy na filmik. :)

    Pozdrawiamy,
    Gosia z Ruby
    myflyingcavalier.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filmik będzie już niedługo :D Sama nie mogę się doczekać, aż zacznę go składać, zawsze mam z tego mega frajdę ^^

      Usuń
  14. Jaka była z niej niepozorna psinka :D Gdybym mogła cofnąć czas na pewno wiele bym zmieniła w szczenięcych czasach Piana :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja też wiele bym zmieniła w naszych ;) Ale trudno, czasu nie cofniemy i pozostaje nam uczyć się na własnych błędach :)

      Usuń