Ostatnio pośmialiśmy się z głupotek chłodzących dla psa (ta smycz to był hit, hitów) - jeśli nie widzieliście koniecznie nadróbcie zaległości – klik! :D A dziś zapraszam na garstkę ważnych dla mnie kwestii, kiedy zaczynamy robić ,,coś’’ z psem :) Z pewnością każdy z nas ma jakieś przemyślenia na ten temat (ja również) i nadszedł czas, żeby się nimi podzielić – tak więc zaczynamy! :D
Jeśli coś nie wychodzi to jest to tylko i wyłącznie nasza wina – wiem, że wałkuje się to i wałkuje, ale dla mnie kiedyś były to tylko i wyłącznie słowa rzucane na wiatr. Podświadomie wiedziałam, że nie powinnam się denerwować tylko pomyśleć nad rozwiązaniem naszego problemu, a jednocześnie w kółko próbowałam tego samego sposobu, a nerwów wcale przy tym nie brakowało. Przełom nastąpił, kiedy przeczytałam kiedyś mądre słowa ,,Pies czuje się u nas jak na obcej planecie, nie rozumie naszego języka i nie potrafi wywnioskować o co nam chodzi, jeśli właściwie tego nie przedstawimy’’. I wtedy bum! coś zaświeciło :D Teraz przy każdym nowym poleceniu, którego uczę wyobrażam sobie jak najlepiej zrozumiałabym to będąc psem :D Nie śmiejcie się, to na serio pomaga! Sposobów na naukę nie brakuje i dostosujemy je tak, żeby naszemu psy pracowało się komfortowo :)
Planowanie kluczem do sukcesu – może ktoś uważa, że to przesada, ale dla mnie odpowiednie zaplanowanie treningu, sesji czy nauki tricku to podstawa podstaw. Popatrzcie, gdy my zaaranżujemy sobie czas, pracujemy dużo efektywniej (tak bardzo cieszy kolejne wykreślanie celów z listy :D) i na tej samej zasadzie działa to przy psach. Możemy zanotować sobie wtedy co nam wyszło, a nad czym musimy jeszcze popracować, do tego wyznaczamy cele (np.: sztuczki na dany miesiąc) i możemy ocenić czy robimy jakieś postępy czy stoimy w miejscu. Żeby jeszcze bardziej Was przekonać, wszyscy zamykamy oczy i wyobrażamy sobie, że idziemy na sesję nauczyć psa nowego tricku tudzież trening. Kiedy wszystko mamy rozpisane - jesteśmy pewni siebie, wiemy co robić po kolei czy jakie etapy przeprowadzić, by osiągnąć daną sztuczkę. Gdy planowania brakuje – jesteśmy chaotyczni, nie wiemy co ze sobą zrobić, a tym bardziej z psem i panuje zamieszanie (czyt. nie robimy postępów). I co, teraz lepiej, przekonaliście się? :D
Ciągła praca nad sobą – i tutaj kłaniają się mądre słowa wypowiadane przez moją nauczycielkę chemii ,,Pamiętaj, cały czas pracuj i ćwicz, bo zawsze jest ktoś lepszy od Ciebie!’’. I dokładnie tak jest :D Nie myślmy, że po przeczytaniu 5 książek jesteśmy psimi ekspertami, bo teoria to nie wszystko ;) W moim przypadku dużo łatwiej jest mi wyciągnąć coś z filmików niż papieru, dlatego ciągle siedzę na youtubie i wychwytuje coraz to nowsze ćwiczenia. Jeśli my się nie rozwijamy to nie możemy oczekiwać tego samego od zwierzęcia, bo to dzięki naszej wiedzy ono może poszerzać własne horyzonty :) Jeśli mamy chwilę czasu pomiotajmy trochę frisbee czy oglądnijmy nowe techniki rzutów na komputerze, poczytajmy o ćwiczeniach, które bardziej zmotywują naszego psa do pracy albo nauczmy się poprawnie pokonywać zakręty w obi :) Internet nie gryzie, a psi mózg jest tak niezmierzony, że jeszcze wiele ciekawych zagadnień przed nami :D
Kreatywność i zaskoczenie – i znowu wyobraźmy sobie siebie jako psa , co nas bardziej zaskoczy – jedna rzucona zabawka za dobrze wykonane ćwiczenie czy dziesięć piłek wyskakujących spod bluzy? Jasne, że to drugie! Dlatego pomyślmy jak bardzo możemy wpływać na emocję psa odpowiednim nagradzaniem :) Stąd moja obsesja (mało powiedziane) na różnorodność zabawek. Mamy ich całą masę i odpowiednie zabawki dobieram do odpowiednich ćwiczeń – chcę w miarę wyciszonego psa, biorę lubianą piłkę na sznurku, a gdy chcę nakręconego psa chwytam za hiper-mega-super krokodylka :D Pamiętajmy też, że czym bardziej kreatywne, pełne w rozproszeń i nowych rzeczy treningi tym łatwiej będziemy mieć potem na zawodach ;) Zafundujmy naszym psom choć dwa takie eventy w miesiącu. Ćwiczenia również poszerzajmy, zaskakujmy nagłym poleceniem odbiegającym od reszty -przykładowo przy nudnym chodzeniu przy nodze, każmy psu zrobić kółeczko i kontynuujmy – rozbudzenie gwarantowane! :D
Emocje, głos i postawa ciała – bardzo, bardzo ważne! Już od dziecka, rodzice mówili nam, że pieski przeczuwają burze i wiedzą o niej kiedy jest wiele kilometrów dalej. Tak samo z naszymi emocjami – jesteśmy smutni on także nie będzie za wesoły, a gdy tryskamy radością to samo udzieli się i jemu. Dlatego odpuśćmy sobie treningi kiedy jesteśmy chorzy, smutni, zdenerwowani czy mamy dużo na głowie. Gdy ćwiczymy z psem najlepiej całkowicie wyczyścić umysł (joga będzie jak znalazł :D) i skupić się tylko na nim. Ponadto dzięki naszemu głosowi i postawie wpływamy na psie emocje, dowolnie go wyciszając lub nakręcają :) Korzystajmy, korzystajmy i jeszcze raz korzystajmy!
Tym samym dobrnęliśmy do końca :D Moje Top Pięć Aspektów przedstawione (i to dość obficie), dorzucilibyście coś jeszcze? :)
Nasze Top 5 jest zupełnie takie samo jak wasze! :)
OdpowiedzUsuńNo widzisz, mamy podobne gusta :D Chociaż myślę, że jeśli miałabym możliwość to dopisałabym jeszcze kolejne pięć, bo to ewidentnie temat rzeka :)
UsuńI to nagłe zmotywowanie do wysiłku - bezcenne :")
OdpowiedzUsuńMyślę, że nie ma co dodawać kolejnych punktów, wymieniłaś te najważniejsze i warte szczególnej uwagi. ;) Po za tym fajnie się czytało, a zdjęcia po raz kolejny sprawiły, że odcięłam się od wszystkiego :D
Haha trochę motywacji i można góry przenosić, dosłownie :P Ja bym jeszcze dodała kwestie naszych przerośniętych i chorych ambicji, ale to chyba temat na osobny, długi post :D
UsuńMi nie raz puszczają nerwy, ale teraz staram się to kontrolować. :D
OdpowiedzUsuńMądre słowa. No właśnie, ta nagła motywacja. :D
Pozdrawiamy,
reksio-the-dog.blogspot.com
Ja mimo tego, że na co dzień jestem strasznie energiczna to przy psach staje się prawdziwą oazą spokoju i baardzo trudno wyprowadzić mnie z równowagi :) Kontrola ponad wszystko! :D
UsuńEhh te nerwy, myśl bądź spokojna bo pies to wyczuwa pojawia się dopiero po treningu, więc głęboki wdech liczymy do trzech i do roboty :) Do planowania super sprawdzają się zeszyty w których zapisujemy postępy psa, o daje wielką motywację. Też mam fisia na punkcie zabawek chyba 2/3 psiarzy tak ma :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy
http://niszczycielsko.blogspot.com
Haha wyszedł ci piękny opis przeżyć wewnętrznych :D Tak, zgadzam się w 100%. Też mamy nasze dwa treningowe zeszyty, w których zapisujemy dosłownie wszystko i widać ogromne postępy, bo wiem nad czym mam się skupić i nie ćwiczę wszystkiego po trochu ;) Ach, te zabaweczki... kuszą, cały czas kuszą :P
UsuńOj święta prawda. Zgadzam się z Tobą. Nic dodać, nic ująć. Pozdrawiamy pusia-i-ja.blogspot.com
OdpowiedzUsuńI od razu uśmiech pojawia się na twarzy :D
UsuńWażne aspekty wymieniłaś ;)Zgadzam się z tym. Przepiękne zdjęcia! ;)
OdpowiedzUsuńShusha Schroniskowy Spaniel
Dziękujemy bardzo! :D
UsuńZgodzę się z tobą w 100%, ale niestety moim największym problemem jest to, że szybko się denerwuje i mam mało cierpliwości. Niestety pies to czuje i gdg przy nauce sztuczki podniosę głos jest przerażony i nie wie co się dzieje :/ musimy nad tym popracować
OdpowiedzUsuńMnie za to bardzo trudno wyprowadzić z równowagi, a przy psach to już w ogóle zamieniam się w pacyfistę ;) Abi poddaje się jedynie kiedy coś nie wyjdzie, a ja zmienię ton głosu na smutny z wyrazem ,,ojoj, nie udało się'' :P Dlatego zawsze w takich sytuacjach się z niej śmieje i zyskuje podwójne chęci do działania :D
UsuńDokładnie tak! :D ...Nic więcej nie mam do powiedzenia, bo te TOP 5 to po prostu świętość! :D
OdpowiedzUsuńHaha idealne podsumowanie tego posta :D Nic dodać, nic ująć :)
UsuńCzasami trudno jest zachować spokój gdy coś nie wychodzi, wtedy uważam że najlepszym rozwiązaniem jest luźne podejście do wychowania psa. Nie musimy od razu mieć najwięcej umiejącego psa na całym bloggerze, czasami przed swoimi ambicjami lepiej postawić szczęście psa, w końcu to zwierzę które potrzebuje trochę wolności, a nie robot.
OdpowiedzUsuńMasz 100% racji, z tymi aspektami trafiłaś w samo sedno :).
Pozdrawiamy E&D
PS. Aż sobie zapiszę ten Twój post :).
UsuńZapisuj, zapisuj bardzo nam miło :D Całkowicie się zgadzam, nie można mieć na to takiego ,,parcia'' i załamywać się wszystkim (miałam z tym kiedyś olbrzymi problem). Nasze chore ambicje czasami potrafią zniszczyć całą pracę włożoną w psa - swoją drogą, chyba szykuje się temat na osobny post :D
UsuńSuper post :) Zapiszę sobie, żeby zawsze pamiętać!!!!
OdpowiedzUsuńPozdrowienia!
K&T
jackterror.blogspot.com
Super, że się podoba! :D Ja też często zapisuje sobie różne rozważania. Potem w chwilach załamki fajnie jest do czegoś takiego wrócić i poczytać :)
UsuńPost genialny :)
OdpowiedzUsuńDziękujemy! :D
UsuńCudne fotki!
OdpowiedzUsuńPost bardzo mądry, w zupełności się z Tobą zgadzam! :D
Pozdrawiamy,
Monia i Roxi,
http://psie-perypetie.blogspot.com/ :).
Abi bardzo się cieszy, że korzystnie wyszła :D
UsuńPrzybij piątkę!
Teraz, gdy to przeczytałam dostałam niemałego olśnienia. Jestem w szoku, ile błędów popełniam, na które na codzień nie zwraca się uwagi. Dzięki temu postowi zacznę patrzeć i wyobrażać sobie niektóre rzeczy inaczej, a efektowniej, dziękuję! :)
OdpowiedzUsuńBtw, zapraszamy na odrobienie zaległości w komentowaniu :P
ruby4x4.blogspot.com
Proszę bardzo :D Czasami nie patrzymy na szczegóły tylko na całość, a to właśnie dzięki nim możemy sie coraz bardziej rozwijać :)
UsuńJuż nadrobione!
Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości, ja jak jestem wkurzona, to zamiast klikać z psami daje im zamrożonego konga, bo inaczej wiem, że to do niczego nie doprowadzi :) A joga jest cudna i potrzebna mojemu mózgowi :D
OdpowiedzUsuńDokładnie, kongi są wtedy wybawieniem :) Właśnie z tą jogą jeszcze nie próbowałam, ale czasami mam ochotę przetestować na sobie zbawienny wpływ tej ,,kuracji'', a nóż zadziała :D
UsuńŚwietny post, pozostaje mi się tylko podpisać pod nim rękami i nogami :D
OdpowiedzUsuńDzięki!
UsuńHaha i jeszcze łapami :D
Bardzo fajny post :). Z pierwszym punktem się zgadzam, jeśli mówimy o nauce nowych rzeczy, zachowań bardziej nam ,,potrzebnych''. Ale trzeba pamiętać, że pies też ma swój charakter i jeśli chodzi o zachowania problemowe czy instynkty, nie zawsze możemy mieć na to wpływ, oczywiście inną sprawą jest ich wyeliminowanie ale chodzi mi o same ich pojawienie się.
OdpowiedzUsuńTak, w zupełności się zgadzam, ale tutaj bardziej chodziło o komendy/sztuczki, które uczymy psa :) Chociaż można też traktować to dwojako i instynkt instynktem, ale przez nasze nieprawidłowe postępowanie on może się rozwijać. Gdybym od początku wiedziała jak postępować z Abi, nie musiałabym potem odplątywać uciekania przez półtora roku :) Ale wiadomo, że na sam instynkt, który od początku ,,siedzi'' w psie nie mamy wpływu, możemy jedynie go kontrolować :)
UsuńZgadzam się z Tobą, bardzo mądry post :D
OdpowiedzUsuń| www.mundkowaferajna.blogspot.com |
Dzięki! :D
UsuńJa ma najwięcej problemów z nerwami - szybko puszczają i łatwo jest mnie wyprowadzić z równowagi. Kiedy coś nie idzie po mojej myśli to się gubię i nie wiem co zrobić, bo przecież naukę danej sztuczki wyobrażałam sobie w ten sposób, a jak się okazuje, że pies nie ogarnia jakiegoś etapu to nie mam pojęcia co zrobić.
OdpowiedzUsuńJest też coś jeszcze - pisałaś o pracy głosem (nakręcaniu psa) z tym że Azra stresuje się i gasi kiedy próbuję pobudzać ją piskliwym tonem głosu. Wiele osób właśnie twierdzi, że to zachęca psa do pracy i pobudza, a moją to tylko spina i zniechęca. :c
Ja zawsze przed nauczeniem rozpisuje sobie/układam w głowie wszystkie możliwe sposoby nauki, który przychodzą mi na myśli, a jeśli dalej coś nie wychodzi w trakcie sesji i nie wiem co zrobić to każe wykonać psu jakąś prostą sztuczkę, żeby mimo tego zakończyć ją radośnie :)
UsuńWiadomo, że każdy pies jest inny :) Niektóre uwielbiają piskliwy, żywiołowy i energiczny tryb pracy inne są wrażliwe na dźwięki i ruchy (szczególnie te niepewne siebie albo ze ,,swoją'' przeszłością) i dla nich poprzedni sposób będzie totalną klapą. Możemy wtedy totalnie przytłoczyć psa swoją pozytywną energią. Słyszałam też, że ciężko u takich wrażliwców użyć klikera, dlatego lepiej wprowadzić jedno, spokojne hasło nagradzania, które będzie pełniło rolę swego rodzaju wspomnianego wcześniej klikera :)
Zgadzam się z Tobą :) Ja niestety szybko się denerwuje, jak staram się coś wytłumaczyć psu na różne sposoby. Wtedy po prostu odpuszczam to sobie i wracamy do tego za jakiś czas z dobrą energią i motywacją. Wtedy idzie znacznie lepiej ;) U nas świetnie sprawdzają się piskliwy ton głosu i ekstytacja po dobrze wykonanym ćwiczeniu. Wtedy Lu ma większe chęci do pracy :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy
Ala i Luna
Czasami przy gorszym dniu, również odkładam sesję na kiedy indziej gdy coś nie wychodzi, ale zawsze staram się kończyć ją radośnie - chociażby przez wykonanie jednej prostej sztuczki :)
UsuńAbi także kocha piskliwy i radosny sposób pracy, dlatego przy niej zawsze (chcąc nie chcąc) muszę poprawić sobie humor :P
Poruszyłaś bardzo ważny temat i to we wszystkich dziedzinach. Po przeczytaniu książek, artykułów i porad jesteśmy rzeczywiście mądrzejsi ale nienauczeni. Tylko ćwiczenia i doświadczenie czyli wprowadzanie tego co wiemy w życie uczy nas rzeczywiście i pozwala powiedzieć: wiem, umiem, próbowałam :)
OdpowiedzUsuńNienauczeni - tego słowa mi brakowało! Tak powinien kończyć się ten wpis - idealnie to podsumowałaś, nic dodać nic ująć :D
UsuńWymieniłaś wszystko, co przyszło mi na myśl po przeczytaniu tytułu, idealnie opisane. :))
OdpowiedzUsuńHaha, muszę pomyśleć jak ja zrozumiałabym komendę suseł, miała świadomość zadka i równowagę, gdybym była psem.- świetna sprawa! :D
Pozdrawiamy, neronon.blogspot.com
Serio, to strasznie pomaga, chociaż może wydawać się śmieszne :D Od razu lepiej ułożyć sobie w głowie plan działania i sposób podejścia do danej sztuczki :)
Usuń