piątek, 27 maja 2016

Test- Kong WildKnots vs Scrunch Knots vs Huggz!

Każdy, kto nas zna wie, że w zabawkowej szufladzie z 60% procentową szansą znajdzie mięciutkie, kongowe ,,pluszaki’’, potem dopiero sklasyfikować możemy Chuckitowe dziwadła, a na końcu pojedyncze sztuki odosobnionych zabawek, czy to Rauki czy przeróżnych piłeczek :D Tak właśnie wygląda nasze królestwo, z prostego względu – Abi nie przepada za niczym co twarde, gumowe czy plastikowe, dlatego też nie przekonuje ją na siłę do dajmy na to, popularnych ażurek, bo u nas po prostu nie zdają egzaminu. Idąc tym tropem, zapraszam na zestawienie trzech nowych nabytków, przyjemnych dla psich ząbków rzecz jasna :D

<

Miękkie futerko, piszczałka i system węzłów wewnątrz to cała filozofia, żeby móc bawić się godzinami, bez uszczerbku na wyglądzie Pana Misia - serio, jest tak milutki, że spokojnie nadałby się jako zabawka dla dziecka :P I, mimo że w opisie doczytałam się ,,pluszowy zwierzak, w środku ma niewiele wypełnienia’’ to według mnie jest dość mięsisty i kompletnie nie wpisuje się w zabawki typu ,,workowata szmatka, z pustą wewnątrz’’. Chyle ukłony, bo to porządnie wykonana robota i (o ile można tak powiedzieć o pluszowej zabawce) misiek jest nadzwyczaj solidny :D
Do wyboru trzy rozmiary i trzy kolory (chciałam jasnobrązowego, dostałam szarego… szczęście mi nie sprzyja). Cóż można więcej rzec, my dajemy okejke!



Mimo, że pluszak to zaliczam do dziwolągów! Pierwsza myśl, gdy chwyciłam go w łapki… co to jest i co ja z tym będę robić :P Na zdjęciach w Internecie, gdzie wszystko wydaje się piękne i twarzowe, wyglądał mi na wielki, miękki walec, który Abi wpakuje w cała rozwartość swojego pyszczocha i stanie się najszczęśliwszym psem na świecie. I, mimo że Huggz jest pokaźnych rozmiarów, to stricte pluszakiem nie jest, bo ma w sobie olbrzymią piszczałkę z najbardziej bekowym dźwiękiem ever :D Wszystko uwiecznione jest na filmiku, zobaczcie sami!
Jeśli miałabym wyjaśnić, to cały jego brzuch jest osobną częścią, którego ścianki są wzmocnione i stworzono nich walec ze wmontowaną piszczałką, dlatego przy każdym (nawet najlżejszym) ugryzieniu, wywołują dźwięk. I tak sobie myślę, że może dlatego Huggz tak śmieszne się odzywa, bo od zwykłego pisku przy tak czułej piszczałce, nasze uszy i głowa umarłyby śmiercią męczeńską po 20 minutach :P



Tutaj idealne będzie porównanie go z pierwszym ochotnikiem Panem Misiem WildKnots, bo to podobna historia – to samo przyjemne futerko, piszczałka, ale nie mamy tu  systemu węzłów jak to było przy WildKnots ,a jeden biegnący sznur wzdłuż liska. Zarówno w WildKnots jak i w Scrunch Knots mamy ograniczenie wypełnienie, ale w przypadku pierwszego nie odczuwamy tego i cały czas pozostaje mięsisty. Przy drugim z kolei mięciutka jest tylko głowa, reszta to już bardziej podłużny worek, w których czuć biegnący sznur.Po zabawach rozpruł nam się też mały odcinek na łączeniu, niby nic wielkiego, ale wydaje mi się najmniej wytrzymały z całej trójki. Jednak mimo tej gafy, lisek jest najbardziej wygodny przy szarpaniu, bo mamy tu za co mocno chwycić. Dlatego też gdy pakujemy się na trening i otwieram psią szufladę, sięgam najczęściej właśnie po niego :)


Nasza trójka poddawana była próbą przez 5 miesięcy i jak widać mają się całkiem dobrze, a nie oszczędzałam ich nawet w deszczowe dni  :D Może pociągnę temat i naskrobię coś o tym jak doprowadzać zabawki z błotnych stworków do stanu godnego używania, co Wy na to? :)
Zapraszam oczywiście na filmik, kosztował mnie dużo pracy, ale było warto. Do zobaczenia za tydzień! :D

piątek, 20 maja 2016

Cześć i czołem!

Jesteśmy, żyjemy i mamy się dobrze! Po ponad czteromiesięcznej przerwie, witamy ponownie w naszych progach :) I chociaż mam w zwyczaju niechęć do jakiegokolwiek tłumaczenia się, to jednak tym razem zrobię wyjątek, bo co jak co, ale tak długa nieobecność w psim świecie to poważna sprawa. A wszystko za sprawą jakże ważnej matury i wertowania stosów książek z zadankami , chemicznymi zagwozdkami, roślinkami, bakteriami i innymi tego typu ustrojstwami. I tak, cykl Krebsa został wpisany na listę rzeczy znienawidzonych :P 


Ale! Ku uciesze mojej, Abi i połowy społeczeństwa czas zasypiania z nosem w kolejnym zbiorze zadań zakończył się (miejmy nadzieje z powodzeniem) i czas wrócić do tego za czym tęskniło się najbardziej. Naprawdę, nawet nie wiecie jak brakował mi stukania w klawiaturę , bolących oczu od monitora gdy po raz setny sprawdzałam czy wszystko jest tak jak należy, a przede wszystkim Was, wszystkich komentarzy i kontaktu z osobami nadającymi dokładnie na tych samych falach :D Ze świeżutką energią zmagazynowaną na najdłuższe pięciomiesięczne wakacje w moim życiu ( hip, hip huura!), z głową pełną pomysłów i planów zaczynam dziergać dla Was posty, kleić filmiki i fotografować moją najlepszą, goldenią modelkę pod słońcem :D

I ponieważ moja radość i motywacja sięgają teraz zenitu, zakańczam powyższy wywód i nie mogę doczekać się następnych, już bardziej w psich klimatach rzecz jasna :D Do zobaczenia w piątek!