niedziela, 28 września 2014

Popełniłam zakupy :O

Parę dni temu przyszła do mnie paczka z zooplusa i postanowiłam przedstawić Wam trochę nowości :D




Karma Purizon – to już nasz 3 opakowanie. Karma ma bardzo fajny skład i dużo białka. Zdecydowanie bardziej służy suni, niż Orjen, którego jadła przedtem przez dość długo. Abi jest wybredna w stosunku do karm (próbowałam już praktycznie wszystkiego) a ta jej bardzo smakuje :D Wiec myślę, że sprawdzi się dla psów niejadków. Jednym minusem jest jej cena :/


Olej z łososia Hunter – już długo się na niego czaiłam i w końcu został zamówiony. W sumie głównym powodem, była nadmiernie wypadająca sierść Abi (choć teraz już jest ok), a słyszałam, że olej rozwiązuje takie problemy :D Będziemy testować i damy znać jak się spisuje.

Zabawka Dummy
– zamówiłam ją za punkty bonusowe, których się już sporo uzbierało. Sama zabawka wydawała mi się poręczna i miałam ją zabierać na codzienne spacery. Niestety lub stety jest olbrzymia! Abi jak na razie jest zachwycona, bo czym większa zabaweczka tym lepiej, ale pańcia niekoniecznie ;) Zobaczymy jak będzie się sprawować, bo mam do niej mieszane uczucia. Na pewno pojawi się jej test.

A co się u nas dzieje? Sobotę spędziłyśmy aktywnie, 8 km przebyte na ,,spacerze". A dzisiaj dopadła mnie gorączka, czuje się fatalnie, a sunia nudzi się w domu i dosłownie rozpiera ją energia.

Dziękujemy za coraz liczniejsze odwiedzanie naszego bloga i komentarze. To jest na prawdę bardzo motywujące :D

piątek, 26 września 2014

25 faktów o Abi, czyli co nie co o Pani Generałowej :D

Pani Generałowa, galopujący koń z wielkim pniakiem w buzi oraz potwór z Loch Ness! Tym zajmiemy się w dzisiejszym wpisie :D


Ponieważ bloga mamy od niedawna i większość z Was nas jeszcze dokładnie nie zna, postanowiłam stworzyć oto taki post ;) Parę ciekawostek oraz faktów zawsze czyta się łatwo i przyjemnie, a do tego taki spis to chyba najszybszy sposób przekazania co ważniejszych informacji. W sumie najwięcej czasu zajęło mi ustalenie ile tych faktów Wam przekaże (jestem dość niezdecydowaną osobą), ale w końcu padło na szaloną liczbę 25 :D Myślę, że to nie za dużo ani za mało, tak w sam raz ;D

No to zaczynamy!

1. Przede wszystkim woda, to jest to co goldenki kochają ponad życie. Nie ważne, czy to staw, rzeka, morze, jezioro czy błotnista kałuża, wszystko przecież składa się z H2O ;) Z tego powodu często nazywamy ja potworem z Loch Ness albo wodną zmorą xd

Wodna zmora, puszcza oczko ;) 



























2. Mimo szalonej miłości do wody, Abi nie przepada za deszczem. Oczywiście nawet podczas burzy codzienny spacer to podstawa, bo inaczej psiak będzie ,,wiercił’’ w ciebie oczami i popiskiwał, aż do skutku… Wtedy jakoś jej to nie przeszkadza ;) Ale jeśli podczas ładnej pogody na spacerze złapie nas ulewa, wtedy biegnie co sił do domu i nie zważa na nic co dzieje się dookoła ;P

3. Od zawsze mamy problemy z zabawkami ;) Chodzi o aportowanie i motywacje. Przez pół roku psiak potrafi pięknie pracować za zabawki i być prawdziwym aporterem (jak na goldena przystało), a z dnia na dzień postanawia się zbuntować i przez miesiąc ma zabawki głęboko gdzieś. Na szczęście póki co jesteśmy w tym ,,lepszym czasie’’ i od ponad pół roku już nie mamy z tym problemów, (ale nie zapeszajmy ;D)

4. Abi kocha wszystko i wszystkich. Jest najłagodniejszym psiakiem świata i nic nie jest w stanie wyprowadzić ją z równowagi.

5. Jednak ta miłość do wszystkiego ma też swoje minusy, gdyż sunia ma problemy z opanowaniem emocji – szczególnie przy psach.

6. Bardzo łatwo uczy się nowych komend i sztuczek i przede wszystkim uwielbia ze mną pracować co niezmiernie mnie cieszy :D

7. Przynoszenie olbrzymich gałęzi i pieńków to podstawa każdego spaceru :D Nie wiem co ona w nich widzi, ale zawsze wybiera te największe i biegnie z nimi jak galopujący koń bojowy xd

8. Abi zawszę długo śpi, kiedy wychodzę do szkoły ona jeszcze słodko chrapie.  Rozbudza się około 9, a potem dosypia do jakiejś 12 ;)

9. Jednak po takim wyspaniu się, konieczne jest wybieganie zdobytej energii :D Przez co codziennie udajemy się na dwu godz. popołudniowy spacer, a przy braku czasu na trening frisbee czy agility albo biegamy, żeby psiak mógł się wyhasać :D Nie wyobrażam sobie już codziennego dnia bez spaceru, nawet jeśli za oknem szaleje burza, albo zamieć śnieżna. Nic nas nie powstrzyma!

10. Chwalenie się zabawkami, skarpetkami (zciągniętymi z kaloryfera), papierkami (wyciągniętymi z kosza), poduszkami itd. jest codziennym rytuałem kiedy wracam do domu lub gdy ktoś do nas przychodzi. Wtedy Abi przyjmują piękną, naprężoną postawę, wygina szyje w łuk, obija się o nogi i okrąża nas dokoła, parska przy tym i chrapie jak prawdziwa klacz :D 

12. Z tego powodu często porównujemy ją do konia ;) Oczywiście ma też swoje przezwiska,  te bardziej normalne ; Abka, Babka, Babcia, Punia, Abera, Bibi, Abcik, Buba, Busia, Bubusia, Bubi, i te dosyć dziwne: Pawełek ( nie pytajcie dlaczego) Pani Generałowa haha, Nosacz (mój brat lubi jej duuży nos), Fafa lub Fafcik (od równie dużych fafli, które posiada) i oczywiście Ciapa!

13.  Abi ma też w sobie wiele Gracji jak na jej imię rodowodowe przystało (Gracja Kedudogs) i zachowuje się jak prawdziwa dama.

 14. Bardzo lubi pozować do aparatu, zawsze wygina wtedy pyszczek pokazując różne profile :D Robi przeróżne sztuczki i wyczekuje aż zrobię dobre ujęcie.


15. Jak na goldeny (które zazwyczaj są dość spokojne) ma bardzo dużo energii, potrafi biegać przez pół dna i zawsze jej mało ;) Przez to uważamy, że ma ADHD.

16 . Abi z niewidomych przyczyn nie przepada za pieszczotami. Nie jest psem przytulasem, choć czasami robi wyjątki. Dlatego czasami uważamy, że choruje na autyzm.

17. Oprócz tego wszystkiego bardzo często choruje na zapalenie ucha oraz wszelkie alergie,  przez co tracimy fortunę u weterynarza i gościmy tam niezwykle często…

18. W młodości była psem niezwykle lękliwym, miała problemy z uciekaniem, ciągnięciem na smyczy... W sumie miała problemy ze wszystkim i należy do tzw. ,,trudnych psów’’.

19. Na treningach potrafi pracować genialnie, jednak tylko wtedy kiedy cały mam zaplanowany. Inaczej, kiedy ja nie jestem pewna co robię Abi się wycofuje, zniechęca i nie ma na nic ochoty. Oprócz tego przy nauce sztuczek muszę szukać metody, która jej pasuje oraz po prostu wiedzieć jak pracuję się jej komfortowo.

20. Kiedy czasami się nie dogadujemy i wracamy ze spaceru w burzliwych humorach, wtedy potrafi się na mnie obrazić, serio ;)

21. Jest łasuchem i zawsze kiedy coś jem upomina się o swoją część xd Zawsze wtedy wpatruje się we mnie, kładzie głowę na kolanach, strasznie się ślini, a w krytycznych wypadkach, kiedy jedzenie już się kończy uderza mnie łapą :P Jednak w stosunku do karm jest wybredna i rzadko która jej smakuje.


22. Uwielbia kamyki! Zawsze wybiera je ze ścieżek czy ogródka, biega z nimi w pyszczku, a potem podrzuca i się w nich tarza ;) Szaleje też za wyławianiem ich z rzeki lub strumyków i tu pojawia się następny fakt, że Abi kocha nurkować :D Czasami zdarza się jej zanurzyć cała głowę w poszukiwaniu kamyczków xd 

23. Zazwyczaj zasypia na plecach, do góry brzuchem i wygląda wtedy jak mały bobas ;)

24. Zdarza się jej bać różnych rzeczy w nocy jak; krzaki czy murki. Chociaż widziała je już po 1000 razy to jednak ciemność ją przeraża ;) Nie lubi też mocnych podmuchów powietrza oraz obawia się biegaczy wieczorną porą (najbardziej tych ubranych na czarno). Zawsze wtedy szczeka i ucieka w bok, ale kiedy biegacz już ja minie i zobaczy, ze to człowiek, a nie potwór lub kosmita, zaczyna się cieszyć xd

25. Uwielbia węszyć i ma niezwykle czuły nosek. Chociaż zdarza się, że nie może znaleźć upuszczonego obok niej smakołyka. Przez swój instynkt myśliwski często biegnie za jakimś zapachem lub za sarnami czy zającami i ciężko ja odwołać, ale zawsze sobie odpuszcza i zrezygnowana wraca ;) 


I to chyba tyle najważniejszych faktów o Pani Generałowej :D Gdybym miała je wypisać wszystkie zapewne wyszłoby ich z 80, bo w końcu przez te 3 lata poznałyśmy siebie na wylot :) 




piątek, 19 września 2014

Parę słów o sztuczkach + nasza lista tricków :)

Nazwa naszego bloga wcale nie jest przypadkowa, gdyż Abi jest tak zwanym ,,trickdogiem’’ ;) Wszystko zaczęło się od oglądania filmików, na których psiaki wykonywały przeróżne sztuczki i wtedy w mojej głowie narodziła się myśl - ,,Ooo też tak chcę!’’


Naukę trików zaczęłyśmy ponad półtora roku temu, zaczynając od rzeczy banalnie prostych. Wtedy sama nauka sztuczek wydawała mi się dosyć schematyczna. Kiedy już je opanowałyśmy, przeszłyśmy do trochę trudniejszych i tutaj pojawiły się pierwsze problemy. Sama dokładnie nie wiedziałam jak powinna wyglądać taka sesja szkoleniowa. Robiłam je zdecydowanie za długie, pies się przez to zniechęcał. Nagrody były nudne, nie wprowadzałam do nich zabawek. Jednak w Internecie odnalazłam coś ekstra – kliker :D Od razu został zakupiony i nastąpił przełom, ale nie na długo xd Sunia wyraźnie bardziej polubiła ,,nowe’’ sesje, wiec sztuczek uczyła się bardzo szybko. Pierwsza bariera nie do przejścia pojawiła się przy chodzeniu tyłem. Kompletnie nie wiedziałam jak się do tego zabrać… W ogóle nie miałam planu, pies nie wiedział o co chodzi i oboje byliśmy sfrustrowani. Nie pomyślałam o tym, by nauczyć psa chodzić między moimi nogami albo ustawić psa koło ściany, a potem zacząć się powoli cofać... Teraz wydaje mi się to banalnie proste, ale przedtem nawet bym o tym nie pomyślała. Zmierzyłyśmy się jeszcze z kilkoma trudniejszymi sztuczkami i chociaż po wielu próbach cel został osiągnięty to jednak cały czas coś nie grało. Przełom nastąpił dopiero przy sztuczce – kuleje. Próbowałam wszystkiego, ale psiak w ogóle nie wiedział o co chodzi i strasznie się zniechęcał. Wtedy postanowiłam bardziej zagłębić się w sesje klikerowe i zobaczyłam jak wiele rzeczy robię źle. To właśnie wtedy nauczyłam się, że jeśli coś nie wychodzi to jest wyłącznie nasza wina. Zaczęłam rozkładać sztuczki na malutkie fragmenty, sesje kończyć w najfajniejszej dla psa chwili. Wtedy też nauczyłam się, że lepszy jest niedosyt niż przesyt. Sesje stały się ciekawe, różnorodnie nagradzane. Na każdą sztuczkę miałam plan, jeśli on nie wychodził to szukałam innego, a nie cały czas drążyła złą metodę. Zaczęłam brać pod uwagę to co czuje pies, a nie tylko moje ambicje. Spostrzegłam również wysiłek, który pies wkłada w naukę i przede wszystkim zaczęłam cieszyć się z małych rzeczy, z każdego maleńkiego kroczku. Potem nauczyłam się również, że do niektórych sztuczek potrzebne są ćwiczenia na równowagę, koordynację, pewność siebie. Przedtem w ogóle nie brałam  tego pod uwagę. Zobaczyłam, że każdy pies jest inny, każdy ma inne predyspozycje, inną psychikę. 

By Asia Malarz


I to właśnie wtedy zgrałyśmy się z Abi, każda sesja stała się niezwykłą przyjemnością. Sunia na sam widok saszetki i klikera biegła do pokoju i czekała na mnie :D Zaczęła sama oferować mi przeróżne zachowania. Dotarłam również do tego jakim jest psem, w jakich warunkach pracuje się jej najlepiej. Czasami musiałam wymyślać po kilka metod jak nauczyć jakiejś sztuczki, by Abi pracowało się komfortowo, gdyż bardzo łatwo się wycofywała. Podsumowując, droga do tego co osiągnęłyśmy teraz była ciężka, pełna zakrętów, ale wyszłyśmy na prostą :D Pamiętam doskonale te wszystkie chwile kiedy miałyśmy siebie dość i te kiedy pracowało nam się znakomicie. Jednak najważniejsze jest to, że mimo tych wszystkich przeszkód teraz Abi jest psem, który uwielbia pracę z człowiekiem. Podczas sesji wpatruje się we mnie i czeka na każdy mój gest. Widzę, że niesamowicie się stara, ale przede wszystkim sprawia jej to olbrzymią przyjemność, a na spacerach sama domaga się żebyśmy coś porobiły :D Mój pogląd na psa oraz pracę z nim zmienił się diametralnie, ale dzięki temu stanowimy teraz zgrany psio – ludzki team…


Przygotowałam dla Was, ale też dla siebie listę sztuczek, gdyż czasami gubię się w tym wszystkim, a teraz mam wszystko rozpisane ;D Nie uwzględniałam w niej takich komend jak; aport, chodzenie przy nodze, komendy zwalniające i innych elementów obedience, gdyż myślę, że to temat na osobny wpis ;)

W weekend myślę, że pojawi się filmik wakacyjny, gdzie będą pokazane niektóre z nich ;D Teraz jesteśmy w trakcie nauki następnych, wiec gdy tylko będą gotowe damy wam znać, a jeśli chcielibyście, możemy zrobić też jakiś tutorial.

To był długi wywód, a tych którzy wytrwali do końca szczerze podziwiam ;)

                                                                                                          1 Siad
By Asia Malarz

2. Leżeć
    
By Asia Malarz
3. Stój
4. Daj łapę
5. Przybij piątkę
6. Głos
7. Kręciął
8. Obrót
9. Zdechł pies
10. Kopaj
11. Zawijanie w kocyk
12. Wstydź się
13. Krzyżowanie łapek
14. Stęp hiszpański
15. Przybijanie łapek do nóg
16. Kuleje pies
17. Zwal
18. Chodzenie z łapami na moich stopach
19. Podnoszenie tylniej nogi
20. Zagnij (przytulanie łapką mojej nogi)
21. Pyszczek (kładzenie pyszczka na ziemi, pudełkach, kolanach itd.)
22. Ukłon
23. Slalom między nogami
24. Ósemka
25. Back między nogami
26. Slalom między nogami tyłem
27. Ósemka tyłem
28. Dookoła (obieganie mnie w koło)
29. Make a face (przyciskanie pyszczka do szyby)
30. Dookoła tyłem
31. Trzymanie miotły, tyczki w siadzie i w poproś ;) 
32. Puszczanie bąbelków pod wodą
33. Czołganie się
34. Ściąganie bluzy, kurtki
35. Zamykanie szafek
36. Gaszenie i zaświecanie światła

37. A kuku na ręce

38. A kuku na nodze
39. Daj buzi
40. Zostaw
41. Zostań
42. Back z odległości
43. Poproś
44. Chodzenie na tylnich łapach
45. Przybijanie łapek w poproś
46. Obkręcanie się na pudełku
47. Chodzenie bokiem
48. Dostawianie
49. Pokazywanie języka
50. Stanie na 2 bocznych nogach
51. Targetowanie
52. Skakanie przez nogę
53. Hop (skakanie w miejscu)
54. Obieganie przedmiotów
55. Wchodzenie do miski 4 łapami
56. A kuku na różnych płotkach, ogrodzeniach
57. Ciufcia (pies trzymając przednie łapy na plecach idzie za nami)
58. Sprzątanie (wkładanie różnych przedmiotów do pudełka)
59. Chodzenie do tyłu w ukłonie
60. Ściąganie skarpetek
61. Jazda na deskorolce
62. Zad (wchodzenie tylnymi nogami na książki, pudełka itd.)
63. Zmiana chodów przy nodze

64. Balansowanie rzeczy na zadku (np.: wlewanie picia na kubeczka, kiedy pies jest w ukłonie)
65. Obracanie głowy prawo - lewo Klik
66. Wkładanie kubeczków do siebie Klik
67. Przytulanie misia Klik
68. Obracanie z tylnimi nogami na podwyższeniu Klik

piątek, 12 września 2014

Podbijamy Potrójną!

Z racji tego, że uwielbiamy wyprawy w góry na kolejny cel obrałyśmy Potrójną ;) Wiedziałyśmy, że sama trasa jest dość długa, ale nikt nie poinformował nas, że jest ,,usypana’’ z ostrych kamieni, wielkich kamieni i malutkich kamieni :D To trochę skomplikowało sprawę zarówno dla nas jak i dla psa, bo o kontuzję nie było trudno. Na szczęście na szczycie trasa była już całkiem ok, wiec można było spokojnie oglądać widoki i nie bać się o to czy za chwile nie skręci się kostki xd Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu na samym szczycie mieszkali ludzie! Nie ma pojęcia jak dostarczają tam jakieś pożywienie, szczególnie w zimie. Jeden z domów był pseudo ranczem i idąc dróżką można było spotkać przechodzącego obok konika, takiego jak ten na zdjęciu ;) 


Jednak nie specjalnie zwrócił na nas uwagę i poszedł sobie dalej. Sama droga trwała ok. 2 godziny, oczywiście schodzi się o wieele krócej.  Z Potrójnej można też podejść na pobliskie Hatale, czyli jakieś 10 min. drogi :D Jeśli chodzi o widoki to są naprawdę piękne, a krajobraz wokół ścieżki biegnącej przez szczyt po prostu bajeczny…


Zaliczyłyśmy sesje w polanie, która przypomina istne sawanny, na punkcie widokowym oraz przy płotku :D Nie wiem dlaczego, ale drewniane płotki (szczególnie te stare) mają coś w sobie i zawsze je wykorzystuje ;) żadnego nie przegapię! O i zapomniałabym, minęłyśmy też chatkę pustelnika. Nie mam pojęcia kto tam mieszka xd Wypad był naprawdę udany i tym samym możemy pochwalić się kolejnym zdobytym szczytem oraz dopisać go do naszej małej listy podbitych górskich wzniesień. 














Polecamy wszystkim to miejsce i na pewno kiedyś się tam jeszcze pojawimy ;)





niedziela, 7 września 2014

Relaks in white...


Oficjalnie wakacje się zakończyły, a zaczął uciążliwy rok szkolny :/ Postanowiliśmy ten pierwszy weekend wykorzystać na pełen relaks, bo w końcu będzie go brakować przez całe 10 miesięcy, a do tego taka piękna pogoda nie mogła się zmarnować :P A przechodząc do tego co dzisiaj robiłyśmy, głównie obijałyśmy się ;) Zjadłyśmy tonę malin, co uważam za prawdziwą ucztę, bo kto ich nie lubi? Krzaczki dosłownie uginały się pod ich ciężarem, wiec można było czerpać do woli :D Intensywnie spacerowałyśmy, bo czasu na dłuższe wędrówki zazwyczaj brakuje podczas nauki, dlatego weekendy zawsze wykorzystujemy w 100%. Ale przede wszystkim wyleżałyśmy się w namiocie u cioci, który posłużył nam za miejsce sesji ;) Jest cudny, cały w bieli, która uspokaja, wycisza. Musimy sobie chyba taki sporządzić, bo to po prostu mały raj na ziemi…













czwartek, 4 września 2014

Testing! :D StarMark Swing & Fling Foam Fetch Ball !!

Przychodzimy do was z pierwszym testem ;) Dzisiaj polecimy wam jedną z naszych ulubionych zabawek, a wiec zaczynamy :D

Już dawno szukałam piłki na sznurku, która przetrwałaby próby rozszarpania przez mojego psa ;) Zazwyczaj Abi tak mocno się szarpała, że sznurki po prostu wyrywała. Czasami zdarzało się, że miększe piłki rozrywały się na pół i żadna nie przeżyła dłużej niż 2,3 tyg. Zazwyczaj do ich śmierci dochodziło już na pierwszym spacerze tudzież treningu :/ Możecie sobie wyobrazić jak cierpiał na tym mój portfel :( Jednak pewnego dnia postanowiłam zainwestować w coś bardziej porządnego i tak oto trafiłam na StarMark Swing & Fling Foam Fetch Ball. Zamówiłam ją na stronie http://fun4dog.pl/.

Sam sklep polecam, zabawki są super, a przesyłka bezproblemowa i szybka. Nowiutka piłka wygląda oto tak (niestety nie mam własnego zdjęcia).


  A tak wygląda, bo około 6 miesiącach intensywnego używania. 


W sumie to nie stało się z nią nic ;) Widać jedynie ślady po zębach. Przejdźmy do najważniejszej rzeczy, czyli TESTU! :D Jeśli miałabym opisać tą piłkę to widzę w niej same zalety. Przede wszystkim tworzywo, z którego jest wykonana. Pianka nie jest ani za miękka, przez co nie ulega rozerwaniu, ani za twarda. Na początku bałam się, że będzie zbyt twarda, bo na zdjęciu wygląda jakby była z plastiku (przynajmniej ja miałam takie wrażenie). Abi ogólnie preferuje miękkie zabawki, ale to był strzał w 10 :D Kolor jest jaskrawy, i nie blednie (nawet po harcach w wodzie). Oprócz idealnej piłki mamy też idealny sznurek! Jest wygodny i szeroki. Nie wrzyna się w rękę i zakończona go pętelką, przez co nie ucieka nam z dłoni. Samo zakończenie, jest nie do rozwiązania i na samym końcu zostało przypalone, przez co sznurek się nam nie rozwarstwi ;) Rozmiar też jest idealny dla mojej goldenki.  Wpadła mi w oko przede wszystkim na położenie sznurka, nie jest on przeprowadzony przez środek piłki, lecz pionowo przez dziurę w piance. Myślę, ze to najlepszy i niezniszczalny sposób :D Piłka jest niezwykle lekka i doskonale pływa. A jeśli jesteśmy już przy pływaniu to jest to moja pierwsza piankowa piłka, która nie nasiąka wodą!!! Przez co szybko schnie i nie mam w saszetce dosłownego jeziora ;) 

Jest świetna do przeciągania...


aportowania oraz rzucania ( przez sznurek możne rzucać duużo dalej)


gryzienia i memlania ;) 


oraz wodnych szaleństw! Tutaj potwór płynie do zdobyczy ;D

jest już coraz bliżej...

i wreszcie żółta wydra płynie z piłeczką ;D



Niestety uprzedzam przez samym dźwiękiem podczas mamlania, gdyż jest on porównywalny do skrzypienia podczas przejeżdżania tępym ołówkiem po kartce czy podczas pocierania o siebie styropianu. Nie jest to przyjemne dla uszu, ale da się przeżyć. Piłka nie  ma też żadnych rowków, do których wdzierało by się błoto ;) Na stronie, z której ją zamawiałam jest również dostępna sama piłka z tej serii bez sznurka. Na pewno, przy przypływie gotówki sobie taką sprawimy, bo są warte swojej ceny. 

Plusy:
- tworzywo, pianka jest mega wytrzymała, a przy tym twardością nie przypomina kamienia ;P
- kolor, wyraźny i jaskrawy
- wygodny sznurek
- brak rowków, ogólnie łatwo ją umyć, wystarczy przepłukać i gotowe
- świetnie pływa i unosi nie na wodzie
- kompletnie nie nasiąka wodą, co uważam za zdecydowany plus :D
- psy ją uwielbiają :D
- Póki co mogę zaliczyć ją do piłek niezniszczalnych ;P

Wady:
- dźwięk podczas gryzienia
- dość wysoka cena

Podsumowując dla nas to piłka idealna. Mocna, solidna, a przy tym dostatecznie miękka, pływająca, doskonała do przeciągania, rzucania, aportowania. Jednym słowem to po prostu podstawowy psi niezbędnik!




poniedziałek, 1 września 2014

Z psem nad morzem :D


Podróż z psem to zazwyczaj więcej ,,problemów’’ związanych z różnymi sprawami. My w tym roku wybraliśmy się nad Morze Bałtyckie, wiec czekała nas niemała wędrówka :D Na pewno pierwszym z owych problemów jest transport. Według mnie najlepszą i najwygodniejszą opcją jest oczywiście samochód i ją też wybraliśmy. Choć na początku zawitał nam w głowach pomysł by wybrać się pociągiem, lecz okazało się, że nasza miejscowość znajduje się 30km od peronu… Jedynym rozsądnym rozwiązaniem byłby dojazd autobusem, a wiadomo, że większość kierowców nie jest pozytywnie nastawiona do podróżujących psiarzy ;) Oprócz tego Abi nigdy nie jechała jeszcze pociągiem, a jest psem dość strachliwym, wiec podejrzewam, że po paru godzinach zeszłaby na palpitacje serca. Oczywiście podczas jazdy musimy robić częstsze postoje i cały czas dowadniać psa. Warto zaopatrzyć się też w szelki i pasy bezpieczeństwa dla psa albo kennel, bo inaczej możemy załapać mandat :P Następnym problemem jest hotel, domkek czy camping, w którym psy mogą przebywać. Na szczęście takich miejsc jest coraz więcej :D Dobrze by było gdyby psiak umiał sam ładnie zostawać w hotelu czy domku. Wspominam o tym gdyż, niestety np.: na czas posiłków nie będziemy mogli go zabierać ze sobą, a większości osób przeszkadza szczekający za ścianą pies :P Musimy też sprawdzić czy w okolicy jest plaża dla psów. Jeśli nie ma, warto zorientować się, czy na tamtejszej plaży jest zakaz wprowadzania psów, bo jeśli taki występuje możemy pożegnać się z plażowaniem ;P I oczywiście zabieramy książeczkę zdrowia psa z aktualnymi szczepieniami :D


Wracając do naszych wakacji podróż trwała aż 11 godz. (mieszkamy w Małopolsce). Wybraliśmy się do miejscowości o dość dziwnej nazwie, a mianowicie do – Dziwnówka. Sama miejscowość jak najbardziej na plus J Nasz ośrodek rozbawił nas do łez, gdyż wyglądał jak za czasów PRL-U :P Na całe szczęście mieszkaliśmy w domkach. Abi była źródłem tony piasku ;) i myślę, że w hotelu nie wytrzymaliby długo, kilogramów piachu, które transportował mój pieseł :D Sama plaża była przepiękna, dłuuga i szeroka, można nią było dojść do pobliskich miejscowości. My chodziliśmy na tą bardziej ,,dziką stronę’’ gdyż było tam miej ludzi, którym pies mógłby przeszkadzać. Ku mojemu zdziwieniu co parę kroków mijaliśmy nowe czworonogi, zazwyczaj na plaży było około 20 psów :O Wiec Abi miała pełno znajomych. Jeśli chodzi o samą sunie, to spisała się znakomicie. Na plaży ładnie się nas trzymała, odwoływała się od psów i ludzi. W sumie na człowieków nie zwracała szczególnie uwagi, ale oni zwracali na nią! Co chwile ktoś podchodził z pytaniami jaka to rasa, ile ma lat itd. (chyba nigdy nie poznałam na wakacjach tylu ludzi). Trafiło się nawet kilka rodzinek, które rozpoznawały nas na plaży i zawsze się do nas uśmiechali. Bardzo ładnie się skupiała i sztuczkowała, co przyciągało uwagę turystów i  zawsze ktoś się zatrzymywał i podglądał co robimy. Oprócz samego plażowania, bo tak głównie spędzaliśmy czas, przechadzaliśmy się też nadmorskimi lasami (były wyjątkowo ładne) oraz zwiedzaliśmy pobliskie miejscowości np: Trzęsacz J Jeśli chodzi o samo miasto, bo tego bałam się najbardziej, było naprawdę spoko :D Abi nie przebywa dużo w mieście, gdyż mieszkamy na wsi, wiec tłok ludzi i jeżdżące auta są dla niej nowością. Doliczając do tego słabą socjalizacje mogło wyjść różnie. W pierwszy dzień była trochę lękliwa, ale potem zachowywała się jakby to była jej dzielnica ;D Aaa i fale! Na początku bardzo ją denerwowały, bo nie mogła wydostać swojej zabaweczki, ale od razu się z nimi oswoiła i była znakomitym pływakiem. Nie przejmowała się słoną wodą i oblepionymi w piasku zabawkami ;P Była w sowim żywiole, w końcu do około była woda i tylko woda! Bezmiar wody i to było najważniejsze!









Szalona wydra!
                            
'





Podsumowując to były moje najlepsze dotychczasowe wakacje, nigdy ich nie zapomnę i mam nadzieje, że na przyszły rok znowu uda nam się je powtórzyć ;)

Ps: Tak, tak wiem obsypałam was zdjęciami, ale nie mogłam się zdecydować ;)